Od dłuższego czasu słyszymy o coraz częstszych próbach ucieczki obywateli północnokoreańskich. Te próby są udane, bądź też nie (niestety tych nieudanych jest więcej). Udane kończą się próbą ułożenia sobie na nowo życia w nowej ojczyźnie; nieudane oznaczają natomiast automatyczne zesłanie całej rodziny do obozu pracy.

 

Jedną z najbardziej spektakularnych ucieczek była ,,akcja” przeprowadzona przez północnokoreańskiego dyplomatę w Etiopii. Ów urzędnik w listopadzie 2009 r. zdołał zbiec do południowokoreańskiej ambasady. Na chwilę obecną ta informacja pozostaje jeszcze nie potwierdzona. Prawdopodobny scenariusz ucieczki dyplomaty wyglądał następująco:
– 40-letni dyplomata (z zawodu także lekarz) zwrócił się o azyl do południowokoreańskiej ambasady w Addis Abebie.
– Przez kilka tygodni oczekiwał na decyzję.
– Strona południowokoreańska wydała pozytywną opinię. Urzędnik został przewieziony bezpiecznie do ambasady Korei Południowej.

Wówczas ambasador Korei Północnej w Etiopii wezwał swojego południowokoreańskiego odpowiednika w celu uzyskania wyjaśnień. Jedną z gróźb było ustawienie przeszkody w postaci samochodów z KRLD u bram południowokoreańskiej ambasady.
Tysiące zwykłych Koreańczyków z Północy uciekło w ostatnich latach przed głodem i prześladowaniami politycznymi do Korei Południowej. W większości ich droga wiedzie przez Chiny. Od wojny koreańskiej, która zakończyła się w 1953 roku rozejmem, na Południe uciekło 17 tysięcy Koreańczyków.