Zagadnienie przestrzegania praw człowieka w Korei Północnej zostało omówione w wielu opracowaniach naukowych i popularnonaukowych. Istnieje wiele dowodów na to, że prawa człowieka są w tym kraju nagminnie naruszane, a skala problemu może przechodzić wszelkie wyobrażenia przeciętnego człowieka żyjącego w demokratycznym świecie w pierwszej dekadzie XXI w. Łamanie praw człowieka było zawsze nieodłączną częścią totalitarnych systemów, lecz nigdzie zjawisko to nie przybrało takich rozmiarów jak w Korei Północnej.

 Organizacje międzynarodowe zajmujące się prawami człowieka, jak Amnesty International czy Human Rights Watch, od lat prowadzą kampanię na rzecz poprawy sytuacji jednostki w KRLD. Mocarstwa światowe przez lata przymykały oczy na ten problem i dopiero w ostatnich latach zaczęły się domagać przestrzegania praw człowieka w Korei Północnej.

Bezpośrednie przyczyny łamania praw człowieka w Korei Północnej to totalitarny system polityczny, kult jednostki oraz faktyczne ubezwłasnowolnienie wszystkich obywateli KRLD. Analizując Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich (który KRLD ratyfikowała!), trudno znaleźć choćby jeden punkt, którego przestrzegają władze. Opierając się na doniesieniach uchodźców z Korei Północnej, na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że każde z podstawowych praw człowieka, jak prawo do życia, wolności czy równości, jest tam notorycznie łamane. W sprzeczności z prawem do życia stoi zabijanie uchodźców poszukujących pożywienia, mordy na tle politycznym, aresztowanie bez nakazu sądowego czy też torturowanie i głodzenie więźniów w obozach. Prawo do wolności praktycznie nie istnieje w KRLD. Dobrowolne zrzeszanie się, wolność prasy czy wolność słowa są pustymi hasłami, a praktyki stosowane w tym państwie są ich jawnym zaprzeczeniem. Największym ograniczeniem wolności wydaje się jednak brak swobody przemieszczania się oraz zakaz zmiany miejsca zamieszkania bez zgody władz. Zasadę równości złamano w 1967 r., kiedy wprowadzono podział społeczeństwa na klasy. Przynależność do jednej z nich decyduje m.in. o charakterze i miejscu pracy czy też nawet o dystrybucji żywności. Dyskryminowani są niepełnosprawni, homoseksualiści, a znane są przypadki zmuszania małżeństw do rozwodów, także z powodu różnic klasowych(1).

Stosunkowo najbardziej udokumentowanym zjawiskiem świadczącym o łamaniu praw człowieka są obozy pracy oraz obozy koncentracyjne. O ich istnieniu wiadomo bardzo wiele dzięki relacjom uciekinierów, wśród których znajdują się m.in. obozowi strażnicy.
W systemie więzień i obozów, stworzonym w czasach Kim Il Sunga, wyróżnia się sześć kategorii. Pierwsza to tzw. klasyczne więzienia, do których trafiają skazani na wiele lat pozbawienia wolności. Istnieją także o wiele lżejsze więzienia, tzw. przejściowe, w których umieszcza się oczekujących na wyrok za drobne przestępstwa. Trzecim rodzajem są tzw. społeczne więzienia, do których trafiają najczęściej obywatele bez wyroku sądu oraz bez zarzutów. Takie zakłady karne znajdują się we wszystkich miastach powyżej 5 tys. mieszkańców i służą do przetrzymywania „niepewnych” politycznie obywateli, przejawiających np. zbyt małą aktywność w życiu społecznym(2). Obozy można natomiast podzielić następująco: pierwszą kategorią są tzw. obozy przymusowej pracy, w których przebywają zarówno zwykli przestępcy, jak i osoby represjonowane z powodów politycznych, np. uciekinierzy próbujący przedostać się do Chin. Inną kategorię stanowią tzw. obozy zsyłki, do których trafiają duchowni, kupcy albo członkowie rodzin zbiegłych z KRLD. Najbardziej represyjne są jednak polityczne obozy koncentracyjne, w których umieszczani są najwięksi wrogowie systemu(3).

System obozów koncentracyjnych obejmuje 10 lub 11 obozów o zaostrzonym rygorze. Łącznie, według szacunków z 2004 r., znajdowało się w nich 150–200 tys. więźniów(4). Do obozów trafiają zwykli ludzie z klasy „niepewnej” oraz „wrogiej”, ale także członkowie partii. Zesłanie przestępcy politycznego do obozu wiąże się z utratą wszystkich przywilejów także przez rodzinę skazanego, która często również trafia do obozu (jednak o mniejszym rygorze). W obozach koncentracyjnych panują nieludzkie warunki. Jeden ze świadków, który przetrwał obóz, po czym zbiegł do Chin, twierdził, że z 1200 osób, które znajdowały się w jego obozie, przeżyło zaledwie siedem. Umierały z głodu, z powodu chorób lub też były po prostu zabijane przez strażników(5).Podobnych świadectw opisujących okrucieństwa reżimu jest wiele. W nakręconym dla BBC filmie dokumentalnym, nakręconym przez polską reżyserkę Ewę Ewart: Na osi zła: Kraj Cichej Śmierci zarejestrowana została rozmowa z Kwon Hyokiem, uciekinierem, który był komendantem obozu nr 22. Opisuje on ze szczegółami straszne warunki, w jakich żyli więźniowie oraz okrucieństwa i tortury wobec skazanych, w których zresztą sam uczestniczył. Kwon opowiada także o eksperymentach dokonywanych na ludziach w komorach gazowych(6).Wszystko wskazuje na to, że podobne praktyki stosuje się także w innych obozach koncentracyjnych.
Odrębnym zagadnieniem i kolejnym dowodem na łamanie podstawowych praw człowieka jest przetrzymywanie w obozach dzieci. Relacje Ahn Hyoka oraz Kang Chul-hwana, uciekinierów z obozów, w których przebywali jako dzieci, pozwalają z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że dzieci nie tylko są zmuszane do pracy, ale też zdarzają się wśród nich wypadki śmiertelne(7). Innym problemem dotyczącym dzieci jest sytuacja głodnych sierot, przemierzających co dnia ulice wielkich miast w poszukiwaniu jedzenia. Sieroty nie otrzymują żadnej pomocy od państwa, a domy dziecka stają się często ich grobami.
Kolejnym aspektem łamania praw człowieka w Korei Północnej są publiczne egzekucje. Niemal wszyscy uchodźcy twierdzą, że albo sami w nich uczestniczyli, albo przynajmniej o nich słyszeli. Wiadomo, że publiczne egzekucje przeprowadza się we wszystkich większych miastach i mają one na celu zastraszenie ludności poprzez pokazanie, co czeka zdrajców narodu(8).

Bardzo trudna jest także sytuacja kobiet w KRLD. Mimo że konstytucja północnokoreańska zapewnia równość płci, w rzeczywistości nie jest ona przestrzegana. Na wysokich stanowiskach w strukturach partyjnych nie ma żadnych kobiet, wykonują one natomiast ciężkie prace fizyczne(9).Innym przejawem łamania praw kobiet są tzw. grupy rozkoszy, w których uczestniczy stale około 2000 kobiet świadczących usługi seksualne notablom partyjnym, a także zabawiających Kim Jong Ila i jego współpracowników tańcem oraz masażem. Grupy te są rekrutowane spośród uczennic szkół średnich(10). Nie trzeba dodawać, że zdanie samych zainteresowanych oraz ich rodziców na temat wstąpienia do tychże grup rozkoszy nie ma żadnego znaczenia.

Od jakiegoś czasu pojawiają się doniesienia o przymusowych pracownikach z Korei Północnej, wysyłanych pod szyldem firm budowlanych do różnych krajów świata. Przed kilkoma laty głośna stała się sprawa pracy w Stoczni Gdańskiej północnokoreańskich spawaczy, pracujących podobno po kilkanaście godzin dziennie od poniedziałku do niedzieli i zarabiających około 12 euro miesięcznie. Resztę zarobków miał zabierać polski pośrednik, który musiał się dzielić z administracją północnokoreańską. Nad robotnikami przez cały czas czuwał urzędnik Partii Pracy Korei, który pilnował, aby nie rozmawiali z Polakami oraz nie przemieszczali się poza miejsce pracy oraz zamieszkania(11). Podobne doniesienia co jakiś czas pojawiają się w prasie światowej. Fakt, że na terenach Unii Europejskiej istnieje przyzwolenie na niewolniczą pracę robotników północnokoreańskich, a rządy państw są bezradne, ponieważ wszystko odbywa się za pośrednictwem legalnych firm europejskich, ma wydźwięk co najmniej dwuznaczny. W ostatnich latach pojawiły się wreszcie głosy państw zachodnich, potępiające sytuację praw człowieka w KRLD, np. w postaci Rezolucji Komisji Praw Człowieka ONZ z 2003 r., jednak skuteczność takich dokumentów wydaje się znikoma.

Prawa człowieka to „zespół praw i wolności, które przysługują każdemu człowiekowi bez względu na rasę, płeć, język, wyznanie, przekonania polityczne, pochodzenie narodowe i społeczne, majątek itp.”(12). W odniesieniu do państwa północnokoreańskiego można z całą pewnością stwierdzić, iż prawa człowieka są jedynie zbiorem pustych haseł, nieznajdujących żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Władze północnokoreańskie szydzą z praw międzynarodowych. Traktują swoich obywateli jak niewolników, a życie ludzkie nie ma dla nich żadnej wartości. Próbują przekonywać opinię międzynarodową, że ich społeczeństwo jest na tyle specyficzne, że prawa człowieka nie muszą być przestrzegane. „Koncepcje «obrony praw człowieka», «demokracji», o które zabiega imperialistyczna reakcja — to sofistyka dla przykrycia mieszania się w wewnętrzne sprawy innych krajów i ambicja ustanowienia swojego panowania nad nimi”(13). Od pewnego czasu prawa człowieka stały się jednym z przedmiotów negocjacji KRLD z państwami zachodnimi. Ta kwestia wydaje się jednak drugorzędna, ponieważ najważniejszym problemem pozostają militarne ambicje Pjongjangu, które zagrażają bezpieczeństwu światowemu. Dramat milionów Koreańczyków z Północy, zamienionych w ciągu kilkudziesięciu lat rządów Kimów w stado niewolników, wciąż jest problemem, który podejmują głównie niezależne organizacje międzynarodowe zajmujące się prawami człowieka. Dla krajów zachodnich, pragnących uchodzić za wzorcowe państwa demokratyczne, problem ten wydaje się mieć znaczenie marginalne. Można z całą pewnością stwierdzić, iż jeśli państwa negocjujące z Koreą Północną nie zaangażują się w kampanię przestrzegania praw człowieka, dramat milionów obywateli tego kraju będzie jeszcze trwał przez długie lata.

Przypisy:

1. Korea Północna za zasłoną, red. Andrzej Rzepliński i Joanna Hosaniak, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Warszawa 2004, s. 101–102.

2. Waldemar Jan Dziak, Kim Ir Sen Dzieło i polityczne wizje, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2000. s. 365.
3. Tamże, s. 365–366.
4. Korea Północna za zasłoną…, s. 51.

5. Juliette Morillot, Dorian Malovic, Uchodźcy z Korei Północnej. Relacje świadków, tłum. Katarzyna Bartkiewicz, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2008, s. 186.
6. Na osi zła. Kraj cichej śmierci, reż. Ewa Ewart, BBC 2004.
7. Korea Północna za zasłoną…, s. 29–32.
8. Waldemar Jan Dziak, Korea — pokój czy wojna, Świat Książki, Warszawa 2003, s. 266–267.
9. Joanna P. Rurarz, Historia Korei, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2005 s. 401.
10. Waldemar Jan Dziak, Korea — pokój czy wojna…, s. 264.
11. Mikołaj Chrzan, Marcin Kowalski, W Stoczni Gdańskiej pracują niewolnicy z Korei, „Gazeta Wyborcza”, 24 marca 2006, http://wyborcza.pl/1,82423,3232883.html
12. http://portalwiedzy.onet.pl/65959,,,,prawa_czlowieka,haslo.html
13. Kim Jong Il, Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna — państwo socjalistyczne Juche o niezniszczalnej sile, tłum. z jęz. rosyjskiego Stanisław Ognik(przewodniczący koła przyjaźni polsko – północnokoreańskiej), http://www.krld.pl/

* Powyższy tekst stanowi fragment pracy magisterskiej pt. Korea Północna – totalitarny reżim u progu XXI w., napisanej przez autora artykułu w listopadzie 2009 r.