Robert Park, misjonarz który przekroczył 25 grudnia 2009 roku granicę chińsko-północnokoreańską mając na celu przekonanie Kim Dzong Ila do wypuszczenia więźniów politycznych i religijnych (a także, jak podają znajomi misjonarza nawrócić Ukochanego Przywódcę na chrześcijaństwo), po 43 dniach pobytu w komunistycznym areszcie, został wypuszczony na wolność*. Jednak zaraz po odzyskaniu wolności nie odpowiadał na pytania zainteresowanych dziennikarzy. Północnokoreańskie władze stwierdziły jedynie, że wyraził on „głęboki żal”, za to co się stało. To co działo się z nim w „komunistycznym raju” było owiane tajemnicą…

*(http://pukhan.pl/czytelnia/38-prawa-czlowieka/207-amerykanin-zwolniony-przez-wadze-ponocnokoreaskie)

 

Po miesiącu od uwolnienia poznaliśmy więcej szczegółów. Jak podaje portal Fronda.pl, po powrocie do USA, młody aktywista jeszcze w domu miał ataki paniki i kłopoty z oddychaniem. Były one tak wielkie, że utrudniały normalne funkcjonowanie. Pod koniec lutego trafił do kalifornijskiego szpitala psychiatrycznego. Mówił, że metody północnokoreańskiej bezpieki są gorsze, niż metody nazistów.

– Po tym jak został zabrany do Phenianu, Robert przeszedł przez niewypowiedziane, straszne napastowanie seksualne – mówi Jo Sung-rae, prezes organizacji na rzecz praw człowieka, z którą współpracował Park. Wcześniej wiadomo było, że przed zwolnieniem z aresztu strażnicy okrutnie pobili mężczyznę.

 

Więcej o tej powrocie Roberta Parka – http://uk.reuters.com/news/video?videoChannel=75&videoId=39469595

Krótka sylwetka i analiza postawy Roberta Parka – http://www.youtube.com/watch?v=QO5LfZRpTzg