Kazimierz Wróblewski, major Wojska Polskiego, który przebywał w Korei Północnej w latach 1993-1994 i pracował w Komisji Nadzorczej Państw Neutralnych przekazał portalowi www.pukhan.pl swoje przemyślenia o Korei Północnej.

 

 

W roku 1953 Polska weszła w skład komisji nadzorującej rozbrojenie Półwyspu Koreańskiego. Wojna Koreańska (1950-1953) między Koreami zakończyła się rozejmem podpisanym w Panmundżonie 27 lipca 1953 roku. Powołano dwie międzynarodowe komisje: Komisja Nadzorcza Państw Neutralnych, w skład której wchodzili przedstawiciele Polski, Czechosłowacji, Szwajcarii i Szwecji, oraz Komisja Repatriacyjna Państw Neutralnych, do której należały w/w państwa i Indie.

Jak wyglądała praca Komisji kiedy Pan tam pracował? Czy może Pan nam więcej o tym opowiedzieć?

Oficjalne kontakty, a przy tym i szerszą wiedzę na temat KRL-D mieli szefowie, ich zastępcy i sekretarze Misji Polskiej w KNPN. Oni uczestniczyli w regularnych posiedzeniach KNPN, w tym także w kontaktach nieoficjalnych. To z nimi kontaktowali się przedstawiciele strony KRL-D. Pozostali członkowie misji zabezpieczali funkcjonowanie misji – logistyka oraz łączność z krajem i ambasadą w Phenianie. Wiedza tych drugich ograniczała się bardziej do „życia misji”, aczkolwiek nie było ono zamknięte – kontakty w strefie wspólnego bezpieczeństwa w Panmundżonie z Amerykanami, Szwedami, Szwajcarami i Koreańczykami z „południa”. Były wspólne spotkania, imprezy, w których uczestniczyły pełne składy misji z wymienionych krajów. Jakie imprezy? W każdy wtorek posiedzenia KNPN, święta narodowe, Boże Narodzenie („choinka”), rocznica powołania KNPN, itd. Na terenie polskiego obozu też przyjmowano „gości”: personel ambasady polskiej, przedstawiciele MSZ oraz misje szwajcarską i szwedzką z okazji wspólnych zawodów, spotkanie „mikołajkowe” (6.XII), świąt polskich (3 Maja, Dzień Wojska Polskiego). Odbywały się też regularnie (raz w miesiącu) tzw. „obiady generalskie” – na zmianę (rotacja) – w każdej po kolei misji (szwedzkiej, szwajcarskiej, polskiej). Misja Polska zajmowała się analizowaniem sytuacji w KRL-D i nie tylko (w całym regionie – na całym półwyspie), ale rola jej była głównie ukierunkowana na zjawiska, incydenty w strefie zdemilitaryzowanej. Ważniejsze w tym czasie? Przekazanie stronie amerykańskiej szczątków żołnierzy poległych w wojnie To było jednak porozumienie dwustronne amarykańsko-koreańskie, a miejsce przekazania – strefa wspólnego bezpieczeństwa. Drugi przypadek to zwrot jeńców-żołnierzy „północnych”, którzy na łodzi patrolowej znaleźli się na wodach „południowych” i zostali przechwyceni przez Koreę Południową. Na mocy wzajemnego porozumienia stron koreańskich zwrócono młodych żołnierzy stronie północnej. Każdy z wracających z Misji Polskiej pisał sprawozdanie z pobytu.

Delegowaniem oficerów (żołnierzy) do KPN w Korei zajmowała się w Polsce Jednostka Wojskowa 2000, a po jej rozwiązaniu Biuro Ataszatów Wojskowych podległe organizacyjnie WSI. Misja Polska w ostatnim okresie liczyła 5-6 osób: szef misji – w stopniu wojskowym: generał; zastępca szefa misji – pułkownik-podpułkownik; sekretarz-tłumacz – major-podpułkownik; kwatermistrz – kapitan-podpułkownik; radiotelegrafista – oficer (kapitan) lub chorąży lub podoficer zawodowy; szyfrant – obsadzany przez MSW, a później przez UOP w różnych stopniach: od oficera, chorążego lub nawet cywila – umundurowanych przez „wojsko” i noszących stopnie wojskowe. Wcześniej był tam np. lekarz (wojskowy). Cywilów tam nie było.

Dlaczego Pan pojechał do KPN w Korei?

Zaproponowano mi taki wyjazd i zgodziłem się. Byłem oficerem Wojska Polskiego. Co tam robiłem? Z ramienia „wojska” byłem tam kwatermistrzem odpowiedzialnym za logistykę Misji polskiej do KPN w Korei, a z ramienia MSZ można to przyrównać do funkcji głównego księgowego i kierownika administracyjnego w jednej osobie.

Czy miał Pan kontakt z Koreańczykami?

Codziennie! Kontakty miałem ponadto z Koreańczykami „południowymi”, Amerykanami, Szwedami i Szwajcarami oraz z osobami odwiedzającymi Panmundżon (okazjonalnie osoby zwiedzające Panmundżon – np. senatorzy USA, książę Belgii, itd.).

Czy było możliwe swobodne poruszanie się po KRL-D?

Nigdy! Zawsze w towarzystwie Koreańczyków. W czasie mojego pobytu zaostrzono warunki pobytu Misji Polskiej. To byłby trochę dłuższy wywód! Aczkolwiek przez dwa tygodnie zwiedzałem północ KRL-D w towarzystwie wojskowych Koreańczyków. To też dłuższy wywód.

Dlaczego Polska delegacja została pozbawiona z swoich obowiązków w KPN?

Wcześniej pozbyto się „delegacji” (misji) czeskiej, wykorzystując rozkład Czechosłowacji na Czechy i Słowację, a potem szukano pretekstu do pozbycia się Misji Polskiej – stosując odpowiednie retorsje po rozbiciu obozu socjalistycznego, np. ograniczenia w poruszaniu się po obozie w Panmundżonie, dodatkowe koszty pobytu Misji Polskiej, itd. I to jest odpowiedź na ostatnie pytanie: wyrzucono Polską Misję argumentując, że „Polacy nic tam nie robią – tylko śpią i jedzą”. Szukano różnych pretekstów i stosowano różne sposoby pozbycia się ostatniego z gwarantów rozejmu na Półwyspie Koreańskim. Dla KRL-D stroną do rozmów byli i zapewne są wyłącznie Amerykanie.

Dziękujemy za rozmowę.