W związku z rosnącym napięciem na Półwyspie Koreańskim w mediach w Korei Południowej pojawia się wiele scenariuszy otwartej wojny z KRL-D. Mieszkańcy Południa bardzo się jej boją. Tymczasem okazuje się, że na Północy wcale nie ma wojennej atmosfery. Sytuację zbadał świetnie zorientowany w nastrojach północnokoreańskiego społeczeństwa seulski serwis DailyNK.com.

DailyNK cytuje swoich informatorów z kilku ważnych regionów Korei Północnej. Tak na przykład w stolicy KRL-D, Pjongjangu, w ostatnią niedzielę zorganizowano połączoną z przemarszem demonstrację, ostro potępiającą „konfrontacyjne manewry amerykańskich imperialistów i ich zdradzieckiej, marionetkowej kliki”. Brało w niej udział około stu tysięcy osób. Również północnokoreańskie media zgodnie potępiły Południe za obarczenie KRL-D winą za zatopienie okrętu Cheonan.

Jednak przepytywani przez DailyNK informatorzy twierdzą, że wśród ludzi nie ma strachu przed wybuchem wojny. Informator z miasta Hoeryong w prowincji Hamgyeong Północny, tuż przy granicy z Chinami, wręcz zdziwił się zapytany o to, czy słyszał o jakichś „wojennych scenariuszach”. Partyjne komitety nie otrzymały tam żadnych odgórnych wskazówek odnośnie tego, jaką działalność propagandową prowadzić wśród obywateli w kwestii zagrożenia wojną.

Przywódcy polityczni i wojskowi Korei Północnej zapewne już dawno stworzyli cały katalog możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji na Półwyspie, w tym także wojennych. Jednak wbrew doniesieniom południowokoreańskich mediów, społeczeństwo wcale nie jest postawione w stan „najwyższej gotowości”. Pisano o tym, że wszyscy obywatele Północy mogący służyć w armii mają obowiązek chodzić do pracy w mundurach i być w pełnej dyspozycji, by w każdej chwili móc stanąć do walki. Tego typu inicjatywy władz, o ile w ogóle są faktem, najwyraźniej nie znajdują jednak odzwierciedlenia w nastrojach społecznych.

Być może władze KRL-D wolą czekać i uważnie obserwować posunięcia Południa, dawkując napięcie tak, by w dogodnej dla siebie chwili rzeczywiście ogłosić wśród obywateli pełną mobilizację i stan „quasi-wojny”.

Źródło: DailyNK.com