Z kilku przynajmniej powodów należy przystopować z wypowiedziami typu „piłkarze KRL-D nie wiedzą jak wygląda telefon komórkowy”, czy insynuacjami, że „przyjechali na Mundial po to, by uciec”. Piłkarze, którzy przyjechali do RPA, to nie cyrkowe małpy, a robi się z nich istoty o podobnej świadomości…

To nieprawda, że zawodnicy nie wiedzą, jak wygląda telefon komórkowy. Nie zapominajmy, że Koreańczycy z Północy w wąskim zakresie, ale dwukrotnie uzyskali pozwolenie od Kim Jong Ila na posiadanie telefonu komórkowego. Oczywiście prawdą jest bardzo wąski dostęp do tego przywileju, niemniej egipskie konsorcjum ORASCOM, operujące na tamtejszym rynku planuje dostęp do 100 tysięcy odbiorców (w chwili obecnej „legalnie” komórki posiada około 60 tysięcy obywateli reżimu). Nie jest tak, że nieposiadający telefonów nie są w stanie zaobserwować tych, którzy mają do nich dostęp. Sam, będąc przed rokiem w KRL-D widziałem na ulicy osoby posługujące się komórką i wcale nie budziło to żadnych sensacji, chyba, że na ubogiej prowincji. Nie popadajmy jednak w przesadę.

 

Nie jest potwierdzonym także, że 4 zawodników uciekło … poczekajmy jeszcze trochę z sensacjami. Jak słusznie zauważa w swoim tekście Marta Polkowska, rzecznik FIFA Nicolas Maingot potwierdził, że „cała 23-osobowa kadra piłkarzy Korei Północnej przebywa w hotelu, a władze światowej piłki o całej sprawie dowiedziały się z mediów”. Mówi się coraz częściej o tym, że piłkarze Ci przyjechali do RPA po to, by szukać szans ucieczki. Reżim wiedział dokładnie kogo wysyła na Mundial i zabezpieczył się na tę okoliczność odpowiednio dobrze. Sami piłkarze także wiedzą kogo zostawili w kraju, jako zabezpieczenie reżimu na wypadek ewentualnych prób ucieczki. Nie wierzę, że którykolwiek z nich byłby w stanie zaryzykować życie bliskich tylko po to, by zdobyć większe przywileje, niż te, którymi cieszą się w kraju. Aczkolwiek wokół piłkarzy nie „kręcą się” jedynie organizatorzy tego Mundialu …

 

Żaden z zawodników nie trafi także do obozu koncentracyjnego z powodu gorszej gry, niż oczekiwałyby tego elity w kraju. Dziś w KRL-D nie umiera się tak bezimiennie, jak jeszcze 20 lat temu. Podobnie, szef wydziału finansowego i planowania rządzącej Partii Pracy Korei, o którym prasa pisała pewien czas temu, zdaniem dyplomatów obecnych w KRL-D, nie zginął, ale przebywa jedynie w odosobnieniu. Podobnie rzecz będzie się miała z piłkarzami. Nie zostaną zesłani do ciężkich obozów pracy z powodu „słabszej” gry (chyba, że spróbują ucieczki), a co najwyżej przez kolejne sezony będą grać jedynie na boiskach krajowych, bez możliwości wyjazdu na mecze międzynarodowe poza KRL-D. Kim Jong Il, wiedział z kim przyjdzie zmierzyć się jego drużynie w fazie grupowej, więc informowanie o obozach i zsyłkach jest czystym zagraniem pod publiczkę i media, które są żądne sensacji.

 

 

Dziś kogo nie spytamy o zespół KRL-D, ma w pamięci jedynie stwierdzenie, że trafią do obozu, jeśli przegrają. Żaden z nich nie pojechałby na Mundial w takich okolicznościach, będąc świadomym przecież swych słabszych umiejętności niż zawodników Brazylii, Portugalii czy WKS. Gdyby któryś z piłkarzy czuł się zagrożony, z łatwością mógłby doprowadzić do kontuzji, wykluczającej go z udziału w najważniejszej imprezie piłkarskiej ich życia. Piłkarze KRL-D znają także swoją skuteczność strzelecką i choć marzą przynajmniej o powtórce z Mundialu w 1966 roku, wiedzą, że Kim Jong Il nie zaczaruje boiska. Wszystko w ich nogach i skuteczności. Piłkarze dobrze wiedzieli, jak gra Brazylia, podobnie wiedział trener północnych Koreańczyków. Pisałem o tym ponad 3 miesiące temu w dwóch obszernych raportach dla „Przeglądu Sportowego” i portalu pukhan.pl. Nic nie mogło zaskoczyć zespołu pod wodzą Kim Jong-huna.

 

 

Ciekaw jestem, jak ułożą się Koreańczykom spotkania z Portugalią i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Mecz z Portugalią lada chwila. Choć od początku sprzyjam outsiderom z Północy, należy być realistą i cieszyć się z dobrej, nieustępliwej, zaciętej i bezkompromisowej postawy podopiecznych Kim Jong-huna. Jeśli są w stanie wykrzesać z siebie jeszcze trochę więcej energii, a co ważniejsze stworzyć więcej sytuacji strzeleckich przy grze zdecydowanie defensywnej (bo wiadomo było od kilku miesięcy, że na taki styl gry będą stawiać Koreańczycy), są w stanie sprawić niespodziankę w meczu z Portugalczykami, a na pewno pokazać się z dobrej strony. Zespół ten zasłużył choć na jedną honorową bramkę w każdym ze spotkań grupowych. Tego z całego serca i z całą serdecznością życzę piłkarzom Korei Północnej.