Amerykańskie satelity zwiadowcze wykryły na terenie należącej do KRL-D prowincji Hamgyong Północny działania mogące świadczyć o przygotowaniach Korei Północnej do kolejnej próby broni atomowej. To właśnie w tym rejonie kraju Koreańczycy przeprowadzili dwa pierwsze testy ładunku nuklearnego – w październiku 2006 i maju 2009 roku.

Anonimowe informacje przedstawiciela rządu Korei Południowej o „wzmożonym ruchu” ludzi i pojazdów wokół miejsca, w którym przeprowadzono wcześniejsze próby nuklearne, podał internetowy serwis gazety „Chosun Ilbo”. Nasilona aktywność wokół miejscowości Punggye w prowincji Hamgyong Północny ma świadczyć o rozpoczęciu odbudowy zniszczonego podczas poprzednich testów tunelu, w którym Koreańczycy detonowali próbne ładunki.

Informator „Chosun Ilbo” twierdzi jednak, że prace przy rekonstrukcji tunelu powinny zająć około trzech miesięcy, więc do kolejnej próby nuklearnej KRL-D raczej nie dojdzie w najbliższych tygodniach – a przynajmniej nie w Punggye.

W ostatnim czasie dyplomacja Korei Północnej zabiega o poluzowanie sankcji nałożonych przez Stany Zjednoczone i Koreę Południową. Eksperci spekulują, że mimo dążeń do poprawy relacji z USA i sąsiadami z Południa, Pjongjang może wywierać nacisk na partnerów, stwarzając przynajmniej wrażenie prowadzenia przygotowań do następnego testu nuklearnego.

Trzecia próba broni atomowej może również stanowić pokaz siły, który ma umocnić legitymację następcy Kim Jong Ila, Kim Jong Una. W kraju ruszyła już machina propagandowa, pokazująca wielkość „Młodego Generała”. Władze KRL-D głoszą też hasło budowy „silnego i dobrze prosperującego państwa”, którym Korea Północna ma się stać do 2012 roku. Wtedy w całym kraju obchodzona będzie setna rocznica urodzin Kim Ir Sena. Kolejne testy nuklearne mogą być bardzo potrzebne Koreańczykom do odtrąbienia propagandowego sukcesu, a przede wszystkim do umocnienia sukcesora.

29 września wiceminister spraw zagranicznych Korei Północnej Pak Kil-yon powiedział na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, że „KRL-D nie tylko nie porzuci programu zbrojeń nuklearnych, ale będzie wręcz rozwijać swój arsenał atomowego odstraszania”. Słowa te padły tuż po oficjalnym ogłoszeniu Kim Jong Una następcą.

Źródło: The Chosun Ilbo
Autorka jest również współpracowniczką serwisu pukhan.pl.