Zachęcamy do przeczytania komentarza Nicolasa Levi dotyczącego sytuacji na Półwyspie Koreańskim opublikowanego na łamach strony Fundacji „Centrum Studiów Polska Azja” (www.polska-azja.pl).

Wczoraj miała miejsce kolejna prowokacja ze strony Korei Północnej: W wyniku ostrzału przez Koreę Północną wyspy Yeongpyeong zmarł żołnierz z Południa. Korea Północna twierdzi, że Korea Południowa sprowokowała Koreę Północną, poprzez zorganizowanie ćwiczeń wojskowych. Co ciekawe w tym samym czasie ambasada północnokoreańska w Polsce opublikowała biuletyn na temat praw człowieka w Korei Północnej. Czy jest to  kolejny wyraz lekceważenia niepokojącej sytuacji na Półwyspie Koreańskim?

Kolejna prowokacja ze strony Korei Północnej ma na celu zaostrzenie sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Z przyczyn oczywistych Pjongjang nie chce konfliktu, ale równocześnie pragnie szybko uzyskać od południowego sąsiada pomoc gospodarczą. Ten atak jest spektakularny, ponieważ jego celem były instalacje wojskowe oraz obiekty cywilne (według południowokoreańskiej agencji prasowej „Yonhap” spłonęło przynajmniej 70 domów), ale nie jest to bynajmniej najbardziej spektakularna prowokacja. W 1983 roku 17 polityków Korei Południowej zginęło wskutek północnokoreańskiego zamachu. W tym samym roku zestrzelony na terenie ZSRR został także samolot południowokoreańskich linii lotniczych.

Dlaczego Korea Północna sprowokowała Koreę Południową? Niedługo miało nastąpić wznowienie rozmów sześciostronnych w sprawie programu atomowego Korei Północnej. Ostrzał wyspy zmieni układ sił podczas rozmowy. Pjongjang wydaje się być teraz mocniejszy.

Kolejny, ważny element tego ataku to uwiarygodnienie władzy następcy Kim Jong Ila, obecnego przywódcy Korei Północnej. Elity północnokoreańskie chcą pokazać, że Kim Jong Un (następca Kim Jong Ila) się liczy i że pomimo zmian personalnych w kraju, dalej będzie prowadzona ta sama polityka szantażu wobec Korei Południowej.

Autor zgadza się z opinią profesora Waldemara Dziaka, który twierdzi, że nikt nie chce takiej wojny. Korea Północna by ją przegrała ze względu na swój przestarzały sprzęt wojskowy. Z drugiej strony, jeśli Korea Południowa wygrałaby wojnę, to wtedy musiałaby przyjąć ogromny napływ ludności z Północy, z czym nie dałaby sobie rady. Już na dzień dzisiejszy Korea Południowa nie jest w stanie poradzić sobie z 20 tysiącami uchodźców. Co byłoby z 200 tysiącami uchodźców?

Podsumowując, zgodnie z teorią profesora Edwarda Haliżaka, zachowanie Korei Północnej przypomina klasyczne zachowanie dyktatury, która chce poprzez szantaż (pomoc za pokój na Półwyspie Koreańskim) poprawić swoją pozycję przetargową i uwiarygodnić swoją pozycję geopolityczną nie tylko w Azji Wschodniej, ale i także na świecie.

Przynajmniej na krótki czas, Korea Południowa wstrzyma pomoc dla Korei Północnej, a według zapowiedzi prezydenta Korei Południowej, Lee Myung Baka, zareaguje jeszcze bardziej stanowczo na kolejny atak tego rodzaju.

Jednak warto podkreślić, że sankcje Korei Południowej nałożone na  sąsiada z Północy nigdy nie trwały długo. Czy coś się zmieni tym razem? Czas pokaże, ale wydaje się, że nie. To nie pierwszy raz, gdy władze południowokoreańskie obiecują zaostrzenie sankcji. Zazwyczaj ma ono miejsce, ale jest krótkotrwałe. Oby nie tym razem.

Tekst dostępny tutaj