O tym, jak bardzo różnią się poziomy życia w dwóch sąsiednich państwach nie trzeba za dużo pisać. Różnica jest na tyle kolosalna, że w całej beznadziei sytuacji politycznej, zestawienie kapitalistycznego giganta z podtrzymywanym sztucznie socjalistycznym trupem zahacza o groteskę.Strefa zdemilitaryzowana stanowi swoistą cezurę pomiędzy ogromnym, szarym więzieniem, a krajem dobrobytu, między strefą śmierci, a człowieczeństwem.

Ciekawe zatem, w jaki sposób narodowe media przekazują informacje dot. sąsiadów swoim obywatelom? Oczywiście, na pewno dla wszystkich zainteresowanych tematem, dużo bardziej pożądanymi są fakty z Północnej Korei – powodów tego nie trzeba chyba tłumaczyć.

Mimo wszystko, przynajmniej dla mnie, warto byłoby dowiedzieć się również czegoś więcej na temat południowokoreańskiego sposobu przedstawiania poziomu życia obywateli z Północy. W „Historiach z Yodok” w reż. Andrzeja Fidyka, wyemitowanych niedawno w TVP, można odnaleźć zalążek odpowiedzi na to pytanie – tak naprawdę nie leży w interesie Korei Południowej fakt zjednoczenia obu państw.

Główną tego przyczyną jest oczywiście ogromna różnica w rozwoju Południa i Północy – w razie ewentualnego zjednoczenia różnice musiałyby być niwelowane tylko i wyłącznie siłami Seulu. Być może dlatego wykształceni ludzie i inteligencja z Korei Południowej, w momencie pytania o Koreę Północną rozkładają ręce?

Nikt z nich tak naprawdę nie wie nic o tym, jak wygląda życie ludzi w kraju Umiłowanego Przywódcy, niewielu zdaje sobie sprawę z obecności obozów koncentracyjnych. A może po prostu nie chcą wiedzieć? Można po części zrozumieć osłabienie idei zjednoczenia – do podziału narodu doszło w latach 40tych; rozdzielone rodziny i znajomi w większości już nie żyją, młodzi, urodzeni wiele lat po wojnie nie pamiętają z tragicznego okresu nic.

 

Północnokoreański sposób przedstawiania południowej rzeczywistości jest oczywisty i zrozumiały. Od jakiegoś czasu na oficjalnych kanałach KRL-D zaczęto pokazywać programy telewizyjne z Korei Południowej! Materiały te są jednak starannie wybierane i montowane w Phenianie w jednym tylko celu – propagandy nieszczęśliwego życia na Południu. Mimo wszystko, niektórzy Koreańczycy z Północy mają możliwość porównania propagandy z rzeczywistością, przy pomocy nieoficjalnych źródeł informacji, które rysują zupełnie inny obraz, niż państwowe media.

W oficjalnym serwisie informacyjnym Phenianu możemy zobaczyć wypowiedzi Południowych Koreańczyków. Jedna z kobiet mówi: „Nie rozwijamy się już, obracamy się tylko w stronę Zachodu. Nie ma dla nas innej nadziei”. Kadry tych programów wzięte są z południowokoreańskich audycji w celu pokazania skrajnego ubóstwa, rosnącego bezrobocia i złego nastroju panującego na Południu. Możemy dowiedzieć się poza tym zdumiewających faktów: „W Korei Południowej krach! Południowi Koreańczycy znajdują się na granicy upadku. Każdego dnia 34 ludzi popełnia samobójstwo. Mimo wszystko – śmierć w Korei Południowej jest lepsza od życia w niej.

Specjaliści z Seulskiego Uniwersytetu Badań Korei Północnej twierdzą, że dla Korei Północnej wykorzystywanie w swoich serwisach materiałów z Korei Południowej jest skrajnie rzadkie. Władze KRL-D skupiają się na politycznych, społecznych i ekonomicznych problemach Seulu, w celu zniwelowania pośród Koreańczyków z Północy zazdrości sąsiadom, a co najważniejsze, aby nie oczekiwali od nich jakiejkolwiek pomocy. Pomimo światowego kryzysu, w ekonomii Korei Południowej widać energię i dostatek. Nikomu tu niczego nie brakuje. Dochód na jednego obywatela jest tu 15 razy większy niż na Północy, a głód, który nie zagraża obywatelom Korei Południowej, stanowi realne zagrożenie dla Koreańczyków z Północy.

Coraz większa liczba Północnych Koreańczyków zdaje sobie sprawę z gospodarczego kontrastu dzięki pojawieniu się w ostatnim czasie alternatywnych źródeł informacji. Jednym z nich jest „Otwarte Radio dla Korei Północnej”, które nadaje z Seulu i każdego dnia, przy pomocy fal krótkich nadaje informacje i nowości w Korei Północnej.

Według redaktora naczelnego stacji, coraz więcej obywateli KRL-D znajduje się w nielegalnym posiadaniu telefonów komórkowych, zarejestrowanych w Chinach, a nawet w Korei Południowej. „Na telefonach komórkowych południowokoreańskich sieci, działających w roamingu, bardzo wygodnie jest wysyłać SMSy. Dlatego też ludzie posługują się nimi, choć jest to bardzo niebezpieczne – władze wiedzą skąd pochodzą takie telefony. Telefony pochodzące z Chin są dużo bardziej bezpieczne, ponieważ władza wie, że używa ich wielu biznesmenów w Korei Północnej.”

Handel przygraniczny z Chinami stanowi również sprzyjającą okoliczność dla przepływu informacji. Wielu Północnych Koreańczyków utrzymuje kontakty z obywatelami z Południa przebywającymi w Chinach. Dzięki temu spora liczba kaset wideo i płyt DVD z południowokoreańskimi serialami i programami telewizyjnymi regularnie przemycana jest na terytorium KRL-D.

Co więcej – pomimo starannie i dokładnie strzeżonej granicy pomiędzy Koreami, mieszkańcy północnej części, znajdujący się przy granicy, mają dostęp do nieoficjalnych źródeł informacji. W południowej części KRL-D wiele osób ogląda transmisje z Południa, ponieważ sygnału telewizyjnego nie sposób zatrzymać w strefie zdemilitaryzowanej. W związku z tym możemy mieć pewność, że jakaś część mieszkańców ma pojęcie o tym, co dzieje się za granicami kraju i że propaganda nie zawsze odnosi zamierzony cel.