Jeśli chciałoby się podsumować sześćdziesiąt lat rządów dynastii kimirsenowskiej, to nietrudno stwierdzić, że spowodowały one katastrofę gospodarczą i odrzuciły podstawowe zasady humanitarne. System ten utrzymuje się tylko dzięki niekończącemu się wsparciu finansowemu Chin oraz pomocy żywnościowej ze strony świata zachodniego. Nasuwa się pytanie Czy udzielana Korei Północnej pomoc ma sens i czy jest skuteczna? Jaka jej część trafia do zwykłego obywatela Korei Północnej, a jaka do wojska?

Nowobogaci w Korei Północnej – Źródło Xinhua.net

Nie jest to właściwe miejsce, aby udzielać odpowiedzi na te pytania, ale organizacje humanitarne twierdzą, że około 80% pomocy trafia do ludności cywilnej. Z dawnych uzasadnień ideologicznych oraz propagandowego modelu północnokoreańskiego pozostało niewiele, a może nawet nic. Mimo, że Korea Północna wciąż używa agresywnych haseł, zwłaszcza wobec sąsiada z Południa, to wśród instytucji politycznych od końca lat osiemdziesiątych panuje wyraźny zastój, np. Partia Pracy Korei nie spotkała się w ramach zjazdu od października 1980 roku. i według nowych ustaleń konstytucyjnych z 2011 r., nie będzie musiała tego robić regularnie. Partia obecnie nie funkcjonuje, gospodarka jest na skraju bankructwa, a prawie cała Korea Północna ma braki w dostawach energii elektrycznej. Ilustruje to przygoda samego autora, który w trakcie jednej z wizyt w Korei Północnej był świadkiem tego, że nawet na jedynym międzynarodowym lotnisku, w Pjongjangu oraz w Mauzoleum Kim Ir Sena zabrakło prądu.

Początkowo Kim Ir Sen chciał zrobić z Korei Północnej raj na ziemi, ale z tego kraju pozostał tylko obóz pracy, liczący ponad 24 miliony osób, w którym od ponad 15 lat mieszkańcy są niedożywieni. Z ideologii kimirsenowskiej i kimjongilowskiej, które jeszcze kilka lat temu propagowały za granicą Koreę Północną, nie zostało nic. Najlepiej świadczy o tym fakt, że ambasada KRLD w Warszawie, która jeszcze kilka lat temu organizowała spotkania Koła Ideologii Dżucze w Warszawie dla młodych zwolenników Korei Północnej, zaprzestała tej działalności, ponieważ, jak przyznał autorowi jeden z północnokoreańskich dyplomatów, urzędujący wówczas w Warszawie: „Nie ma to już sensu”. Można również wnioskować, że obecnie kluczowym problemem dla Korei Północnej jest nie przetrwanie gospodarcze, które jest możliwe dzięki pomocy zagranicznej, o której wspominano wcześniej, ale utrzymywanie w kraju złożonej sytuacji politycznej, która umożliwia bogacenie się klasy rządzącej, co równocześnie skutkuje pauperyzacją reszty społeczeństwa.

Mimo że system północnokoreański źle funkcjonuje od ponad czterdziestu lat, to żaden z uchodźców poznanych przez autora nie obwinia Kim Ir Sena o katastrofę polityczno-gospodarczą. Wręcz przeciwnie, każdy traktuje ojca Kim Jong Ila za wzór ojca i nauczyciela. Natomiast krytyka obecnego przywódcy jest nieustanna. Ku zaskoczeniu autora, łączy się ona z krytyką wyglądu Kima. Poznane przez autora osoby z kręgów północnokoreańskich twierdziły, że od pierwszego spojrzenia było widać, iż Kim Jong Il będzie klęską przywódczą oraz synonimem klęski gospodarczo-humanitarnej. Autor jest przekonany, że, niestety, pomoc zagraniczna wystarczy do utrzymywania w nieskończoność systemu polityczno-gospodarczego Korei Północnej. Wszelkie odnotowane próby buntu przeciwko reżimowi Kim Jong Ila nie mają większego politycznego znaczenia. Taka sytuacja wynika z dwóch przyczyn. Po pierwsze: żaden z krajów, który prowadzi interesy handlowe oraz polityczne z Koreą Północną, nie jest zainteresowany jej upadkiem, czy będą to Chiny, Korea Południowa, Stany Zjednoczone, Rosja czy Japonia. Po drugie: system utrzymuje się dzięki niespotykanej kontroli społeczeństwa, które jest permanentnie indoktrynowane ideologią Kim Jong Ila, co uniemożliwia wszelką formę buntu.

Jakie są perspektywy dla narodu północnokoreańskiego? Aby Korea Północna utrzymała się, potrzebne jest jej zaledwie dwa miliardy dolarów rocznie, co stanowi jedną tysięczną procentu PKB Chin. Kwotę tę dostaje corocznie KRLD. Unia Europejska nie przeciwstawia się zasadom funkcjonowania systemu politycznego oraz gospodarczego Korei Północnej, ponieważ może tam działać jako główny dostarczyciel pomocy humanitarnej. Marazm wewnętrzny i polityka półotwartych drzwi miały być jedynie pretekstem do pozyskania zagranicznego wsparcia dla umierającej gospodarki. Drugą taktyką, którą, jak się okazuje, rząd Korei dalej stosuje, jest szantaż nuklearny. Działa on skutecznie, co stanowi niespodziewany sukces nawet dla Kim Jong Ila. Co gorsza, pomimo stosowania szantażu, Pjongjang dalej jest nagradzany pomocą zagraniczną, która płynie z Chin, Japonii, Unii Europejskiej, Korei Południowej oraz ze Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo, siła reżimu Kim Jong Ila nie leży tylko w pomocy chińskiej, lecz także jak twierdzą południowokoreańscy analitycy, w kontrolowaniu stanu społeczeństwa i w umiejętności panowania nad kohezją socjalną.

Obecne elity północnokoreańskie doskonale rozumieją aktualną sytuację, ale jako zakładnicy własnego systemu są uwikłani w skomplikowane mechanizmy polityki oraz władzy. Nie mogą podjąć reform gospodarczych żeby nie zdyskredytować systemu. Z natury systemu, hagiografowie oraz politycy odrzucali, odrzucają i prawdopodobnie będą odrzucać wszelkie reformy i innowacje. Dlatego największym problemem elit północnokoreańskich jest to jak reformować, aby jednocześnie nie zburzyć całego systemu kimjongilowskiego i czy nowej władzy tego kraju uda się wprowadzić ten mało realny scenariusz rozwoju sytuacji w Korei Północnej.