Korea Północna jest krajem, który otwiera każdego roku „Listę hańby” chrześcijańskiej organizacji International Christian Concern. Tak zwana Hall of Shame jest listą państw, w których dochodzi do najczęstszych aktów antychrześcijańskich.
Korea Północna nie uznaje prawa do wolności religijnej i jest to jedna z głównych zasad funkcjonowania tego państwa. W stolicy kraju, Phenianie, istnieje tylko kilka chrześcijańskich kościołów (jeden katolicki, dwa protestanckie, od 2006 r. jedna cerkiew prawosławna), a także cztery świątynie buddyjskie, ale nie wiadomo, jak wygląda pod tym względem sytuacja w innych częściach kraju. Brak wolności religijnej jest nierozłącznie związany z samą genezą tworzenia się Korei Północnej. Obecny reżim realizuje program Partii Pracy Korei (KPP), której polityczna ideologia opiera się na zasadzie samodzielności. Partia ta kieruje się zasadą dżucze (samodzielność polityczna, ideologiczna, ekonomiczna, obronna). KPP jest następczynią Komunistycznej Partii Korei, której historia została ukształtowana przez walki wewnątrzpartyjne i krwawe czystki, w które zaangażowane były dwie frakcje – prosowiecka i prochińska. Dżucze, na której zbudowany jest cały system polityczny i gospodarczy Korei Północnej, jest ideologią synkretyczną, która łączy ściśle ze sobą neokonfucjanizm, narodowy maoizm i stalinizm. W ciągu długich lat ideologia ta doprowadziła kraj do izolacji od reszty społeczności międzynarodowej oraz do rozwoju kultu jednostki pod autokratycznymi rządami „Ojca Narodu” Kim Ir Sena. Doszedł on do władzy w 1948 r., a zmarł w 1994 roku. Jego następcą został jego syn Kim Dzong Il, który przyjął oficjalnie tytuł „Drogiego Przywódcy”. Dzięki rządom obu Kimów, ojca i syna, traktowanych jak bóstwa, kult jednostki stał się jedyną formą dozwolonej religijności w kraju. Obecnie pojawił się trzeci Kim, czyli Kim Dzong Un, trzecie dziecko Kim Dzong Ila. Wszyscy trzej są gloryfikowani w północnokoreańskiej literaturze, muzyce popularnej, teatrze i filmie.
Powstała również wersja kalendarza gregoriańskiego oparta na idei dżucze. Określa ona rok 1912, w którym urodził się Kim Ir Sen, jako Rok 1. W Phenianie zabalsamowane ciała Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila odbierają niemal cześć boską podczas wielu publicznych uroczystości. Język i słowa używane do opisania ich życia i dokonań są doniosłe i mistyczne, analogiczne do tych, jakich używa się podczas uroczystości religijnych. W tym sensie oficjalną religią Korei Północnej jest półpaństwowe bałwochwalstwo, podobne do czczenia dynastii rządzącej. Książki wodzów są odpowiednikiem Pisma Świętego. Stworzono liczne miejsca kultu, w tym: 30-metrowy, wykonany z brązu pomnik Kim Ir Sena, 170-metrową Wieżę Idei Dżucze i świętą Górę Paektu. Obchodzone są także święta, z których największymi są urodziny Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila. Wtedy nawet więźniowie obozów koncentracyjnych mają dzień wolny od pracy. Północnokoreańscy bogowie stworzyli swoim poddanym prawdziwe piekło na ziemi
Północnokoreański nacjonalizm opiera się na czeondoizmie – synkretycznej ideologii łączącej w sobie elementy buddyzmu, taoizmu, konfucjanizmu, szamanizmu i chrześcijaństwa. Ideologia ta powstała w XIX wieku jako sprzeciw wobec działalności pochodzących z Zachodu misjonarzy. Oficjalnie ateistyczna Korea Północna sprzeciwia się wszelkiej działalności jakichkolwiek grup religijnych, a szczególnie protestanckich, które są ściśle związane ze Stanami Zjednoczonymi. Korea Północna jest podzielona na trzy katolickie diecezje – w Phenianie, Ch´unch´on i Hamhung, oraz dodatkowo terytorialne opactwo w Tomwok, które podlega bezpośredniej jurysdykcji Stolicy Apostolskiej.
Represje antyreligijne są stałym elementem polityki władz po podziale półwyspu w 1953 roku. Ta polityka doprowadziła do tego, że północnokoreańscy katolicy zniknęli bez śladu, a zwłaszcza katoliccy biskupi. Stolica Apostolska nadal uważa ich za „zaginionych”. W „Roczniku Papieskim” są oni nadal traktowani jako biskupi miejscowych diecezji. Natomiast władze Korei Północnej traktują ich jako osoby „całkowicie nieznane” i począwszy od lat 80. XX wieku, odmawiają odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące ich sytuacji.
Los biskupów z Korei Północnej jest odzwierciedleniem losu całego Kościoła w tym kraju. W połowie XX wieku 30 proc. ludności stolicy, Phenianu, było katolikami. W czasie wojny koreańskiej (1950-1953) władze postawiły sobie za cel całkowite usunięcie chrześcijaństwa z tych terenów. Oddziały komunistyczne wkroczyły na południe, aresztując zagranicznych misjonarzy i osoby duchowne, a także koreańskich chrześcijan. Na północy zniszczono klasztory i kościoły, a zakonników i księży aresztowano i skazano na śmierć. W czasie wojny aresztowano nawet apostolskiego delegata ds. Korei ks. bp. Patricka Jamesa Byrne´a. Jako obywatela USA skazano na śmierć. Wyrok ten nigdy nie został wykonany, pasterz zmarł rok później w obozie koncentracyjnym w wyniku ciężkich warunków i głodu.
W zasadzie bardzo niewiele wiadomo, co działo się z chrześcijanami w Korei Północnej w kolejnych latach po zakończeniu wojny. Los 166 księży i zakonników, którzy pod koniec wojny pozostali w Korei Północnej, nie jest do tej pory wyjaśniony. Aż do lat 80. XX wieku, kiedy się o nich upominano, oficjalne władze Korei Północnej zawsze odpowiadały: „Te osoby są nam całkowicie nieznane”.
W ostatnim czasie w mediach wiele uwagi poświęca się Korei Północnej. Szkoda, że przy tej okazji tak mało poruszany jest temat sytuacji tamtejszych chrześcijan, którzy od ponad 60 lat znoszą straszliwe prześladowania. Szacuje się, że od chwili objęcia władzy przez komunistów w 1948 r. w kraju tym zamordowano 300 tys. chrześcijan. Wyznawcy Chrystusa w dalszym ciągu są krwawo prześladowani przez rządzący Koreą Północną bezwzględny reżim. Głoszenie Ewangelii i posiadanie Biblii należy do najcięższych przestępstw, jakie może popełnić północnokoreański obywatel. Sytuacja ta jest tym bardziej tragiczna, że przed objęciem władzy przez komunistów Korea Północna przeżywała wielkie duchowe przebudzenie, a obecna stolica tego kraju, Phenian, była nazywana „Jerozolimą Wschodu”. Kontroli jest poddany dosłownie każdy aspekt życia. Nawet dzieci zmusza się do donoszenia na rodziców. Obowiązuje zakaz podróżowania poza rejon zameldowania bez specjalnego zezwolenia, które można otrzymać tylko w przypadku ślubu, pogrzebu lub wyjazdu służbowego. Przeprowadza się comiesięczny sprawdzian liczby mieszkańców. Obywateli podzielono na specjalne klasy i kategorie, według których przydzielana jest żywność i dostęp do opieki medycznej. Wszelka krytyka Kim Ir Sena lub Kim Dzong Ila traktowana jest jak akt zdrady i karana surowym wyrokiem w obozie koncentracyjnym. Opozycja nie istnieje, bo wszyscy przeciwnicy reżimu zostali publicznie straceni lub uwięzieni. Strażnikom zakazano okazywać więźniom jakiekolwiek współczucie. Więźniów wykorzystuje się do eksperymentów medycznych i ćwiczeń w strzelaniu. Szacuje się, że od 1972 r. na skutek tortur i brutalnego traktowania w obozach koncentracyjnych zmarło 400 tys. osób. Reżim utrzymuje władzę, stosując politykę głodu i nieludzkich warunków życia. By zdobyć środki na swój luksusowy styl życia, nie cofa się nawet przed handlem narkotykami na szeroką skalę. Za prawdziwą tragedię należy uznać fakt, że kraj ten ostatnio wszedł w posiadanie broni nuklearnej.
W wyniku głodu, jaki zapanował w Korei Północnej w drugiej połowie lat 90. XX w., zmarło przynajmniej milion osób. Niektóre statystki mówią nawet o trzech milionach. Międzynarodowe organizacje humanitarne napotykały niespotykane utrudnienia i obostrzenia ze strony reżimu w dystrybucji żywności. Wiele pomocy nie trafiało do najbardziej potrzebujących, lecz do opływających w dostatki elit partyjnych i wojskowych. W tym samym okresie Kim Dzong Il zbudował dla siebie wiele superkomfortowych rezydencji. W 1998 r., w szczytowym okresie głodu, Korea Północna sprowadziła ze Szwajcarii zegarki o wartości 2,6 mln dolarów. Reżim przeznacza 24 proc. budżetu państwa na utrzymanie czwartej co do wielkości armii świata, a 4 proc. na budowę i konserwację pomników ku czci Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila. Gdyby zaoszczędzono choćby 1/3 tej kwoty, niedobory żywności zostałyby zażegnane. Mimo to duża część społeczeństwa jest w dalszym ciągu niedożywiona.
Reżim komunistyczny od samego początku postawił sobie za cel unicestwienie chrześcijaństwa. W 1945 r. na terenie Korei Północnej było ponad 300 tys. chrześcijan, w samym Phenianie znajdowało się sto kościołów (obecnie pozostały tylko trzy pokazowe, w których nabożeństwa są aranżowane na potrzeby zagranicznych gości). Pomimo tak straszliwych represji Kościół nie przestał istnieć. Szacuje się, że obecnie w Korei Północnej może być nawet do 100 tys. chrześcijan, z których większość przebywa jednak w obozach koncentracyjnych, gdzie są traktowani znacznie gorzej od innych więźniów. Soon Ok Lee napisała, że z rozkazu Kim Ir Sena wierzący musieli chodzić z opuszczonymi głowami, aby nie podnosili wzroku ku niebu. Wiele nawróceń odnotowuje się wśród uchodźców w Chinach. Niektórzy z nich postanawiają powrócić do Korei Północnej, by dzielić się Dobrą Nowiną ze swoimi bliskimi i przyjaciółmi. Niejednokrotnie płacą za to najwyższą cenę. O żywotności Kościoła świadczy też tajny dokument antyreligijny z 2007 r., który stwierdza, że religia „rozprzestrzenia się jak rak, nawet w północnokoreańskiej armii powołanej do obrony socjalizmu”. Dlatego „musi zostać bezzwłocznie wypleniona, ponieważ pochodzi od naszych wrogów rozsianych po całym świecie”. Ewangelia na wiele różnych sposobów dociera do Korei Północnej i ponownie okazuje się, że bramy piekielne, nawet tak szczelnie zatrzaśnięte jak w Korei Północnej, nie mogą pokonać Kościoła, który Jezus powołał do życia.
W 2009 r. wielu uchodźców z Korei Północnej potwierdziło istnienie obozów internowania lub obozów reedukacyjnych, chociaż przy wielu okazjach władze zaprzeczają ich istnieniu. Obecnie ocenia się, że w tych obozach przebywa od 200 tys. do 300 tys. więźniów, którzy są poddawani wyrafinowanym i brutalnym torturom, eksperymentom medycznym, zmuszani do niewolniczej pracy, mordowani, gwałceni, a kobiety zmusza się do aborcji. Istnieją również obozy pracy dla dzieci. Rządy Korei Północnej wykorzystują z pełną brutalnością dzieci z najbiedniejszych rejonów kraju jako tanią siłę roboczą w obozach pracy. Selekcja dzieci zależy od „winy” rodziców, ich zaangażowania w „destrukcyjne” siły zagrażające socjalizmowi. O tragicznej sytuacji dzieci alarmują takie organizacje jak: Citizen´s Alliance for North Korean Human Rights oraz Asia Center for Human Rights. Dodatkowo dzieci przechodzą pranie mózgu w obozach wojskowych oraz organizacji młodzieżowej Czerwoni Młodzi Strażnicy, do których trafiają obowiązkowo na dwa lata w wieku 14 lat. Zamiast edukacji i walki z analfabetyzmem reżim ćwiczy ich na żołnierzy i fanatyków komunistycznych.
We wszystkich obozach dokonuje się również tajnych egzekucji. Osoby aresztowane z przyczyn religijnych są oddzielane od reszty więźniów w celu surowszego ich traktowania. Od momentu, gdy reżim doszedł do władzy, chrześcijanie są poddawani bezwzględnym represjom. Są prześladowani z powodu przypisywanej im nielojalności wobec władz, a także z powodu podejrzanych związków z Zachodem. Dlatego też większość katolików musi praktykować swoją wiarę w ukryciu. W tym komunistycznym kraju ujawnienie, że ktoś uczestnicy we Mszy św. w miejscu, które nie jest wyznaczone przez władze, może oznaczać aresztowanie, tortury, a nawet śmierć (za posiadanie Biblii również grozi kara śmierci).

Źródło: naszdziennik.pl