Paweł Zalęski, współpracownik portalu pukhan.pl opisuje święto narodzin Buddy w Korei. Jest, to jedno z najważniejszych świąt w Korei Południowej.

Buddyzm do Korei przywędrował z Chin, a narodził się w Indiach. Jego twórcą był Siddhartha Gautama, syn księcia z rodu Śiakjów zwany Śiakjamuni (Ostatecznie Przebudzony), który porzucił wystawne życie w pałacu i udał się w samotną drogę zgłębiając prawdy o życiu.

Buddyzm, jako idea filozoficzna zakładał wyzbycie się cierpienia, oraz umiłowanie wszystkich istot żywych, poprzez praktykę „Czterech szlachetnych prawd”.

W późniejszym czasie idee te urosły do rangi miana religii i rozprzestrzeniły się na całą Azję południowo-wschodnią.

W Korei Buddyzm pojawił się ok. 372roku p.n.e w dobie „Trzech Królestw” i stał się nieodłączny w życiu Koreańczyków przenikając ich kulturę i wierzenia. Jego największy rozkwit przypada na czasy królestwa Go-ryeo, gdzie sprawował on rolę religii państwowej, konkurującej z Konfucjanizmem pochodzącym z Chin, a mającym wielkie rzesze zwolenników wśród dostojników innych dworów.

 

W owym okresie wzniesiono najwięcej budowli buddyjskich, od całych kompleksów świątyń, po stupy i posągi Buddów. (Okres Dynastii Go-ryeo, to także czas powstania jedynej w swoim rodzaju „Nefrytowej ceramiki”, tak oryginalnej i wyjątkowej, że stała się ona niezwykle pożądana przez władców innych krajów Azji.)

Dzień Przyjścia Buddy na świat, w Korei Południowej jest zwany często świętem tysiąca stu barw, zawdzięczającym swe nazewnictwo tysiącom kolorowych lampionów, którymi dekoruje się pobliskie świątynie, sklepy i domy. W Korei, jako jedynym kraju w Azji, gdzie wpływy buddyzmu mają znaczenie dla wielu mieszkańców, święto to jest wpisane w kalendarz, jako święto państwowe od 1975 roku.

Legenda głosi, że na czas zgromadzenia na którym, Budda Śiakjamuni miał wygłosić swoje nauki, wielu ludzi przyniosło zapalone latarnie, gdyż noc tego dnia była, „czarna jak tusz”.

Pewna uboga kobieta *(w niektórych przekładach występuje, jako mała dziewczynka), nie mając grosza przy duszy, cały dzień prosiła o jałmużnę. Po wielogodzinnej tułaczce udało jej się zgromadzić tylko drobne monety niewystarczające na strawę.

Kupiła, więc za nie mały lampion i w ten sposób postanowiła uczcić Buddę.

Niektóre przekazy podają, że gdy Śiakjamuni zaczął przemawiać, nadeszła straszna wichura, inne, że zerwała się burza i lunął wielki deszcz. Przyczyniło się to do zgaśnięcia wszystkich lampionów, wszystkich oprócz jednego! Budda, bowiem dostrzegł szlachetność i diamentową krystaliczność serca kobiety *(dziewczynki), która rezygnując z siebie pokazała swą czystość. Śiakjamuni obdarzył ją wtedy głębokim współczuciem i przepowiedział, że dozna ona oświecenia.

 

Tak, więc od tego dnia aż po dzień dzisiejszy, zapalenie lampionu w Dniu narodzin Buddy symbolizuje wyzbycie się wszelkiego pożądania, naukę pokory i skromności wobec siebie, obdarzanie współczuciem ubogich i chorych, bezinteresowne niesienie pomocy, szlachetność wobec wszystkich istot czujących, oraz plastycznych takich jak rośliny, kwiaty i drzewa.

Wydarzenie to zostało opisane w Sutrze mądrości liczącej ponad dwa tysiące lat.

Święto Narodzin Buddy przypada, co roku ósmego dnia czwartego miesiąca kalendarza księżycowego i jest to wielce atrakcyjne wydarzenie, któremu towarzyszy parada lampionów.

Dawniej hucznie świętowano głównie w Seulu, ale z biegiem czasu zaczęto organizować wielkie parady i festyny także w innych częściach półwyspu koreańskiego.

Ponieważ znaczna ilość świątyń znajduje się w górach, wyznawcy udają się tam pieszo,

co jest także symbolem trudu i czci dla Buddy. Na miejscu, w świątyni należy pokłonić się Buddzie i dokonać symbolicznego rytuału obmycia wodą figurki narodzonego Buddy na kwiecie lotosu.

Tego dnia wszyscy ubierają się odświętnie, często w tradycyjne stroje „Hanbok”, a zapachy różnych potraw wypełniają wiosenne powietrze. Na ulicach panuje gwar i przepych, a na twarzach ludzi maluje się wyraźny ciepły uśmiech. Przed posągami Buddy ustawia się dary w postaci świeżych owoców, miseczek z ryżem czy bukietów kwiatów. Kobiety zwracają się o pomyślność dla swych rodzin, o zdrowie dla swych rodziców, o pomyślne zajście w ciążę. Mężczyźni zwykle proszą o przychylność i pomyślność w interesach. Modlitwom tym towarzyszy dźwięk buddyjskiego bębenka modlitewnego, którym mnich wystukuje odpowiedni rytm. Całość atmosfery jest bardzo wyniosła i przebiega w skupieniu. Ludzie składają sobie życzenia i wymieniają miłymi uwagami.

W Seulu często w godzinach wieczornych organizuje się procesję wokół świątyni Jogyesa, gdzie festiwal latarni o zmroku osiąga swoje apogeum. Przy dźwiękach muzyki uroczystość nabiera tempa. Znani ze swej pracowitości i szybkiego trybu życia Koreańczycy, „zatrzymują” się na chwilę i oddają pokłon Buddzie. W wydarzeniu tym, bardzo chętnie uczestniczą również Koreańczycy wyznania katolickiego. W Korei jest to, naturalne i ten fakt nie dziwi nikogo, co może dziwić w Europie. Wynika to, nie tylko z różnic kulturowych, ale także z wielkiego poczucia wspólnoty narodowej „Kraju Porannej Świeżości”

– Paweł Załęski.

Bibliografia:

-Historia Korei. Joanna P. Rurarz.

– Kung Fu/ Wu Shu.  Jaromir Niegowski & Janusz Szymankiewicz.

-Droga Zen- Alan W. Watts.

-Royal Ceramics of Goryeo Dynasty Kwak, Dong-seok

– KoreanBuddhism.org