Według najnowszych szacunków, w około 30 obozach zagłady znajdujących się na terenie Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej przetrzymywanych jest od 50 do 70 tysięcy chrześcijan. Ich jedyną winą jest wiara w Jezusa Chrystusa. W tym kraju nie ma ani wolności religijnej, ani wolności sumienia w ogóle. Wyznawanie chrześcijaństwa jest zabronione, a kara śmierci grozi każdemu, kto posiada w domu Biblię, krzyż, różaniec… Terror, w jakim na co dzień żyją wyznawcy Jezusa Chrystusa, sprawia, że możemy uważać za prawdziwy cud fakt, iż Kościół tu w ogóle działa i rozwija się.

Krwawy dyktator jako bohater portali plotkarskich
Światowe media, także te ukazujące się w Polsce, od dłuższego czasu ocieplają obraz dyktatora Korei Północnej, młodego Kim Dzong Una, następcy zmarłego w grudniu 2011 r. Kim Dzong Ila. W świetle fleszy prezentuje się go razem z atrakcyjną, uśmiechniętą kochanką, a przekaz tej informacji jest czytelny: Kim Dzong Un to człowiek jak każdy, nie jest, jak widać, taki zły, ma swoje słabości, swoje potrzeby…
Jednak nic bardziej złudnego jak owo uśmiechnięte, łagodne oblicze dyktatora. Po śmierci ojca, jego syn i następca, liczący prawdopodobnie 28-29 lat, gdy tylko objął władzę, natychmiast nasilił prześladowania wobec wyznawców Chrystusa. Informatorzy chrześcijańskiej organizacji Open Doors dowiedzieli się, że do Chin i Korei Południowej została wysłana grupa szpiegów mających za zadanie rozpracowanie siatki organizacji humanitarnych, które wspierają umierających z głodu Koreańczyków. Chodzi m.in. o dzieła chrześcijańskie, oprócz pomocy humanitarnej (dostarczanie żywności, lekarstw, ubrań czy koców, przemycają również z myślą o potrzebujących Pismo Święte, materiały religijne, a także wspierają uciekinierów z piekła na ziemi, jakim jest Korea Północna. Od dziesięciu lat kraj ten otwiera Światowy Indeks Prześladowań, czyli listę 50 krajów, gdzie dochodzi do najbrutalniejszych represji wobec chrześcijan, których liczbę szacuje się nawet na ok. 40 tysięcy.
Piekło na ziemi
Korea Północna to najbardziej zamknięty kraj świata. Piekło komunistycznego totalitaryzmu w religijnej odsłonie, ideologia Dżucze („samowystarczalność”) oficjalnie zakłada ateizm, ale de facto oznacza quasireligijny kult dynastii Kimów. Przed 15 kwietnia 2012 r., a więc w stulecie urodzin założyciela totalitarnego państwa, Kim Ir Sena, na placu w stolicy kraju Pjongjang wznosiła się tylko jedna statua – dziadka aktualnego dyktatora. W hucznie obchodzoną rocznicę, której migawki obiegły cały świat, odsłonięto drugi pomnik, przedstawiający Kim Dzong Ila. Każdy północnokoreański obywatel ma obowiązek oddania pokłonu przed tymi monumentami. W przypadku odmowy reakcjoniście grozi kara śmierci lub zsyłka do obozu pracy, czyli obozu koncentracyjnego, a więc w konsekwencji zgon wskutek wyniszczającej pracy fizycznej. Nie trzeba dodawać, że oddawanie pokłonu tym posągom jest prawdziwym wyzwaniem dla chrześcijan.
Dwa rodzaje obozów
Chrześcijanie przebywają w obozach pracy, a także w obozach reedukacyjnych. Udaje im się ukrywać swoją wiarę, nawet w areszcie. Kiedy prawda o ich wyznaniu wyjdzie na jaw, wysyłani są do stref całkowitej kontroli, tj. do obozów pracy. Tak właśnie stało się z małą grupą chrześcijan w obozie nr 15 Yodok. Były więzień Kim Tae-Jin wspomina: To było pod koniec lat osiemdziesiątych. Spotkałem lidera, który potajemnie rozmawiał ze mną o Bogu. Naprawdę go polubiłem; opowiedział mi, że chrześcijanie stworzyli tajną społeczność, składającą się z siedmiu osób. Pewnego dnia zostali zdradzeni przez współwięźnia. Wszyscy byli straszliwie torturowani. Mój przyjaciel Sun został pobity tak mocno, że jego ręka obumarła i musiała być amputowana, prawdopodobnie bez znieczulenia. Potem on sam i inni zostali wysłani do innego obozu, o jeszcze surowszym reżimie. Z takiego obozu nie wychodzi się już żywym. Chrześcijanie w strefach „całkowitej kontroli” są odizolowani od innych więźniów.
Co wiemy o nich konkretnie?
Są to tylko strzępy informacji. Lecz Soon-Ok Lee, która była uwięziona w placówce nr 1 Kaechon, przybliżyła nieco sytuację naszych współbraci w wierze. W swojej książce pt. „Oczy zwierząt bez ogona” (tak się nazywa chrześcijan w Korei Północnej), napisała: dostawali mniej jedzenia i byli dotkliwiej karani niż inni. Raz czy dwa razy w miesiącu wszyscy (ok. 6 tys. więźniów), musieli zbierać się w sobotę lub niedzielę na placu, a jednemu lub dwóm chrześcijanom kazano publicznie wyrzec się swojej wiary. Jeśli tego nie zrobili, byli bici lub dźgani ostrym kijem bambusowym. Byłam zdumiona, gdy chrześcijanie wybierali cierpienie i nie chcieli zdradzić swego Boga. Często śpiewali pieśni albo po prostu mówili – Amen. Strażnicy wściekali się i często zabijali chrześcijan. Chrześcijanie musieli też wykonywać najcięższe i najbardziej niebezpieczne prace, jak praca w fabryce gumy. Jeśli strażnikowi udało się zmusić chrześcijanina do wyparcia się wiary, otrzymywał wówczas awans. Czasami musieliśmy chodzić po ciele chrześcijanina, aż do jego śmierci.
Chiny – Wielki Brat
Reżim totalitarny w Korei Północny nie byłby możliwy bez protektoratu komunistycznych Chin. Te utrzymują politycznie i gospodarczo nie tylko reżim w Korei Północnej, ale także w Wietnamie czy Laosie (ów komunistyczny totalitaryzm ma destrukcyjny wpływ również na Afrykę, regres tego kontynentu i pogrążanie się w rebeliach oraz konfliktach militarnych). Ze względu na umowę pomiędzy Koreą Północną a Chinami, dziesiątki tysięcy uchodźców, złapanych na terenie Państwa Środka zostało odesłanych z powrotem na pewną śmierć do obozów koncentracyjnych, które – warto tu dodać – zapewniają nawet do 40 procent całego przychodu gospodarczego Korei Północnej!
Świat milczy
Jeszcze bardziej rozczarowuje bezradność ONZ i potęg Zachodu, w tym Unii Europejskiej. Również w Polsce, w Warszawie funkcjonuje ambasada Korei Północnej. Obawa przed Chinami, nuklearną zabawą reżimu północnokoreańskiego, brak pomysłu na uwolnienie z wielkiego obozu koncentracyjnego 24 mln głodujących, w dużej mierze zniszczonych ludzi, nie mogą być wyjaśnieniem i powodem do tolerowania tego codziennego deptania ludzkiej godności w Korei Północnej. Tajemnicą poliszynela jest fakt funkcjonowania wspomnianych przeze mnie obozów koncentracyjnych. Tak, ale w Korei Północnej nie ma ropy naftowej. Nikomu zatem nie zależy na oswobodzeniu ponad dwudziestu milionów nie-cywilizowanych ludzi, którzy nie wiedzą co to jest pralka, telefon komórkowy, czy Internet. Tymczasem, cicho, w wielkim cierpieniu, w celach śmierci Korei Północnej setkami mordowani są chrześcijanie.

Źródło: pch24.pl