W Korei Północnej znajduje się kilkanaście obozów koncentracyjnych. W tych obozach przebywa ponad 200 tysięcy więźniów. Zostały one zbudowane na podobieństwo radzieckich łagrów. Zlokalizowane one są w górach i są wielkości dużych miast. Jeden z obozów podobno jest wielkości Seulu stolicy Korei Południowej. Więźniowie w tych obozach muszą pracować po 12, a nawet 18 godzin na dobę. Strażnicy obozowi są bardzo brutalni, znęcają się nad więźniami fizycznie i psychicznie. Często stosowane są publiczne egzekucje w celu zastraszenia więźniów. Za ”złe” czyny do obozów trafiają więźniowie wraz z całą najbliższą rodziną. Podobnie jak w stalinowskich gułagach w tych obozach są szkoły w których uczą się dzieci więźniów. Uczą się tam zazwyczaj historii życia przywódców KRLD i są tam ciągle indoktrynowani. W celu ”resocjalizacji” są zmuszani do prac w kopalni złota lub muszą hodować króliki które potem trafiają do stołów partyjnych dygnitarzy. W północnokoreańskich łagrach nie istnieje pomoc medyczna, a więźniowie prócz egzekucji umierają z niedożywienia i z powodu epidemii różnorakich chorób np. tyfusu który występuje z powodu złych warunków sanitarnych. Ciąża w obozach jest zakazana i często gdy podczas pobytu w obozie więźniarki zachodzą w ciążę muszą one samodzielnie dokonywać aborcji. W przeciwnym razie zostaną zabite przez strażników. Ucieczka z obozu wiąże się z ogromnym ryzykiem. Jeśli się nie powiedzie to stracony zostanie nie tylko uciekinier, ale cała jego rodzina i inni więźniowie. Północnokoreańskie gułagi mają również dużo wspólnego z hitlerowskimi obozami zagłady. Tak samo jak w obozach hitlerowskich są na więźniach przeprowadzane eksperymenty. Całe rodziny zamyka się w laboratoriach i testuje się na nich środki bojowe, które w przyszłości będzie wykorzystywać północnokoreańska armia.