20121222082614182_1„Pamiętam jak pokazywali nam kreskówki i animowane filmiki o złych chrześcijanach. Chrześcijański Bóg był dla mnie potworem. Gdy miałem 11 lat, byłem świadkiem publicznej egzekucji chrześcijanina. Jego zbrodnią było to, że ukrywał cieniutką biblię w dachu swojego domu. Tego samego roku została zastrzelona kobieta. Uciekła wcześniej do Chin i poszła do tamtejszego Kościoła, ale północnokoreański szpieg odkrył jej tożsamość. Aresztował ją i wysłał z powrotem do Korei Północnej, gdzie została publicznie zamordowana. Jestem przekonany, że takie praktyki wciąż mają miejsce w moim kraju”.
Północno Koreański uchodźca, Tymoteusz*, ma tylko 24 lata, ale w swoim dotychczasowym życiu widział już więcej śmierci i zniszczenia niż większość z nas. Jego rodzice byli zmuszeni, by go porzucić, gdy miał zaledwie 8 lat. Mieszkał na ulicy przez następne 7 lat. Uciekł do Chin gdy miał 15 lat, lecz nieomal został zabity podczas próby przekroczenia granicy. Chiński żołnierz postrzelił go w stopę. W chińskim więzieniu chrześcijanin powiedział mu, że musi ufać Panu, niezależnie od tego, co się stanie. Później Tymoteusz nauczył się modlić, gdy był kilkukrotnie torturowany w północnokoreańskim więzieniu. To była prosta modlitwa.
„Boże, gdzie jesteś? Jeśli jesteś, ocal mnie, a uwierzę!”.
Gdy Tymoteusz był na granicy śmierci, został zwolniony, po czym udało mu się ponownie uciec do Chin. Stamtąd przedostał się następnie do Korei Południowej, podobnie jak 30 tys. innych Północnych Koreańczyków, spośród których, wielu było chrześcijanami. Ich losy są zazwyczaj podobnie tragiczne jak Tymoteusza. Wszyscy Koreańczycy są tylko pionkami w rękach ich przywódcy, Kim Dzong Una.
Szpieg wśród uchodźców
Co przeszło mu przez myśl, zanim wszedł do pomieszczenia z prysznicem? Nikt dokładnie nie wie. Podczas przesłuchania w południowokoreańskim centrum Hanawon szpieg z Korei Północnej przyznał, że reżim naciskał na niego, by podjął się misji szpiegowskiej.
„Rozkazano mi wyśledzić misjonarzy i chrześcijańskie organizacje zaangażowane w służbę wśród północnokoreańskich uchodźców. Trzymają moją rodzinę jako zakładników. Muszę być posłuszny”.
Po tym wyzwaniu, nie było już dla niego innego wyjścia. Jego misja zakończyła się w Seulu i nie mógł znieść presji, bycia odpowiedzialnym za karę, jaka spadnie na jego rodzinę. Poszedł do pokoju z prysznicem. Ściągnął buty, wyciągnął sznurówki i powiesił się. Był już martwy, gdy strażnicy znaleźli jego ciało, relacjonował Joongangilbo, koreański dziennikarz. Północnokoreański przywódca, Kim Dzong Un, poświecił jeden ze zbędnych pionków, w ukrytym ataku na swoich chrześcijańskich wrogów w Korei Południowej.
Zrozumieć prześladowania w Korei Północnej
Prześladowanie zawsze dokonywane jest przez osobę. Jak ktoś kiedyś powiedział: „Zanim jest prześladowanie, pojawia się prześladowca”.
„Dziadek Kim Dzong Una, Kim Ir Sen był wychowywany przez swoich dziadków, którzy najprawdopodobniej byli chrześcijanami. Gdy dorastał, zaczął nienawidzić chrześcijan, szczególnie podczas Wojny Koreańskiej, we wczesnych latach 50-tych, gdy większość z nich próbowała uciec na południe. Dynastia Kimów wypracowała wyrafinowany, okrutny system gnębienia całego narodu. Tak jak Adolf Hitler wydał „specjalne prawa” dla Żydów, Romów, i innych ludzi, których uważał za nieczystych, tak chrześcijanie znaleźli się w podobnie trudnym miejscu w strukturze królestwa Kimów. Milicjanci, szpiedzy i informatorzy przechodzą specjalne szkolenia i otrzymują szczegółowe instrukcje jak demaskować działania chrześcijan. W zamian za to, dostają specjalne przywileje i nagrody, jak chociażby awanse w pracy.Nordkorea: eine heimliche Hausgemeinde beim Gebet/Open Doors

Kościół
Wielu chrześcijan nie jest świadomych faktu, że w Korei Północnej mieszka obecnie od 200 tys. do 400 tys. chrześcijan, którzy muszą żyć w ukryciu. Nie ma tam kościołów, nie licząc czterech pokazowych, znajdujących się w stolicy, Pjongjang. Jednak wierzący wciąż starają się organizować własne, skromne nabożeństwa. „Wyobraźcie sobie dwóch ludzi w niedzielę, gdzieś na zewnątrz, w mieście lub na wsi, w Korei Północnej”, opowiada brat Simon, najważniejszy kontakt Open Doors z Korei Północnej. „Będą siedzieć lub stać razem. To jest ich kościelne nabożeństwo. Wystarczy świadomość, że ta druga osoba jest chrześcijaninem. Może, ale tylko może, jeśli nie ma nikogo w najbliższej okolicy, mogą podzielić się jakimś wersetem z Biblii lub pomodlić wspólnie”.
Zazwyczaj, gdy cała rodzina składa się z chrześcijan, mogą mieć oni nabożeństwa w domach, podczas których śpiewają, czytają i modlą się bardzo cicho. Lub też, gdy dwoje chrześcijan nie jest spokrewnionych, to wychodzą oni do lasu lub w góry.
„Zwykłem spotykać się z pewną panią wysoko w górach”, opowiada Hea-Woo, Koreanka z Północy, która uciekła do Korei Południowej w 2010 r.
„Pewnego dnia śpiewałyśmy, niespodziewanie pojawił się za nami jakiś młody chłopak. Dałyśmy mu trochę jedzenia i picia, po czym nas opuścił. W drodze powrotnej mogłyśmy jedynie się modlić, by nas nie wydał. Dzięki Bogu, nie zrobił tego”.
Potrzeby
Blick auf den Kim Il Sung-Platz in Pjöngjang
Rozwój ekonomiczny Korei Północnej zatrzymał się po upadku bloku komunistycznego, powodując falę głodu, która powtarza się do dziś. Miliony ludzi zmarło z powodu niedożywienia, w kraju szerzy się korupcja, a gangi bezdomnych dzieci napadają i rabują byleby tylko przeżyć do następnego dnia. Bycie chrześcijaninem automatycznie oznacza bycie wrogiem państwa. Właśnie w tym nieprzyjaznym otoczeniu Kościół musi się jakoś odnajdywać. Wielu chrześcijan ulega presji i wyrzeka się wiary. Inni wybierają podążania ze Chrystusem bez względu na konsekwencje, wiedząc, że któregoś dnia mogą zostać zatrzymani i torturowani do śmierci.
Bóg stworzył kanały, dzięki którym Open Doors dociera do wielu ukrywających się chrześcijan, w Korei Północnej. Powołaniem Open Doors zawsze było by „umacniać resztkę, która miała umrzeć” (Objawienie 3:2). Cele tego międzynarodowego Dzieła chrześcijańskiego są tak proste jak zadania w Biblii: pomagać braciom i siostrom przetrwać fizycznie i duchowo.
Open Doors czyni to poprzez wysyłanie dużych ilości jedzenia i leków, wspierając uchodźców z Korei Północnej i ich rodziny, dostarczając książki, materiały szkoleniowe i Biblie, a także, o ile to tylko możliwe, poprzez przygotowywanie audycji radiowych. Jak może istnieć Kościół bez znajomości Słowa Bożego? I jak ten Kościół może przetrwać, gdy ludzie umierają z głodu?
W musicalu o najsłynniejszym północnokoreańskim obozie więziennym Yodok, aktorzy śpiewają modlitwę wielu chrześcijan:
Jeśli ktokolwiek tam jest, czy słyszysz ten płacz?
Jeśli ktokolwiek tam jest, proszę, usłysz nas.
Boże, spójrz na tę krew
Wietrze, prosimy byś przestał wiać
Nasze życia są niczym świece
Wietrze, prosimy byś już nie dmuchał, przestań wiać
Inaczej zdmuchniesz te świece
Słońce, prosimy nie wznoś się, nie wstawaj
Któregoś dnia nadejdzie kres
Niebo nie zapomni o nas na zawsze
Gdybyśmy tylko mieli skrzydła, by móc odlecieć
W rzeczy samej, życie mieszkańców Korei Północnej przypomina świece, szczególnie tych, którzy są wierzący. Wszystko co potrzeba, by zostali zdmuchnięci, to jedno niewłaściwe słowo lub jedna zła osoba.
Dzięki Waszej pomocy, Open Doors może stanąć z tymi słabymi wierzącymi i wzmocnić ich duchowo i fizycznie. Bóg nie zapomniał o swoich dzieciach, ale otworzył drzwi, byśmy mogli im pomóc. Możemy być częścią jego wspaniałego planu, który polega na wzmacnianiu i budowaniu Kościoła w Korei Północnej
*Ze względów bezpieczeństwa nie użyto prawdziwych imion

Źródło: chrzescijanin.pl