-UNDATED PHOTO- A portrait of Kim Il-sung, founder of North Korea is seen in this undated handout ph..Wizyta w Korei Północnej wzbudziła moje zdumienie, uśmiech, strach… w towarzystwie trzech pracowników bezpieki, w wyreżyserowanym spektaklu zobaczyłem wszystko, poza tym co chciałem zobaczyć. Pełna izolacja Korei Północnej na arenie międzynarodowej, utrata ostatnich sojuszników, brak prądu – tworzący z Korei Północnej wielką krainę ciemności, mieszkańcy przegrywający walkę z głodem, to najlepszy dowód na zwycięstwo i słuszność polityki Wielkiego Wodza Kim Ir Sena – a przynajmniej tak twierdzą mieszkańcy Korei Północnej – najbardziej zmilitaryzowanego i oszukanego kraju świata. Stosując w ocenie sytuacji Korei Północnej zasady logiki znanego nam świata jesteśmy skazani na zupełną porażkę. Problem w tym, że owiana tajemnicą Korea Północna to nie jest znany nam świat. Z Koreańczykami mieszkającymi na północ od 38 równoleżnika po prostu nie mamy odniesienia do podobnych systemów wartości, zbieżnych wizji świata czy znanych nam kontekstów historycznych Koreańczyk z Północy od narodzenia poddawany jest działaniu propagandy na nieznaną nam skalę. Jako dziecko do żłobka, przedszkola oddawany jest przez rodziców w poniedziałek rano, a odbierany w piątek po południu. Każdy wymiar poznawania świata ma odniesienie do Wielkiego Wodza Kim Ir Sena. Słowa piosenek nawiązują do potrzeby walki o zjednoczenie Korei. W czasie ćwiczeń fizycznych skłony dają okazję do dotykania ziemi, po której stąpał Kim Ir Sen, wyprosty i uniesienia rąk ku górze uświadamiają, gdzie jest słońce radujące się, że mogło ogrzewać Kim Ir Sena. Lekcja historii to historia dzieciństwa Kim Ir Sena, posiłki służą wzmacnianiu przed wojną, która niechybnie może wnet nadejść!  Uformowana młodzież już nie zadaje trudnych pytań! Nie wie, że istnieją trudne pytania. Nie przypuszcza, że można myśleć inaczej. Ba! Nie ma źródeł pisanych, gdzie mogłaby zweryfikować, czy poszerzyć swoją wiedzę. Internet? Owszem wiedzą, co to jest! Komputerowy system do szerzenia wrogiej propagandy przez Waszyngton. Kim Dzong Un studiując w Europie poznał jak wiele zagrożeń niesie ze sobą Internet i zrobi wszystko by ustrzec przed nimi swój kraj. Dotychczas cel jest osiągany – w Korei Północnej Internetu praktycznie nie ma, a pojęcie konta e-mail jest obce. Podobnie zresztą ma się z telefonem komórkowym, który może być kolejnym kanałem ataku imperialistów! Może taka komunikacja byłaby możliwa, ale zagrożenia z nią związane są tak liczne, że dla dobra swojego, swojej rodziny i kraju lepiej zrezygnować z tej nowinki technicznej! O ile komputery pojawiają się, o tyle drukarki do nich również mogą stanowić potężne oręże w walce imperialistów. To właśnie na nich mogą nieopatrznie drukowane być teksty szkalujące władze KRLD, lepiej więc niech będą rejestrowane – co da lepszą kontrolę nad ich użyciem. Brak drukarek jest nie tylko wyrazem ochrony interesów politycznych KRLD, ale również dbałości o pielęgnowanie ręcznego pisma tak dzieci, młodzieży, jak i dorosłych. W KRLD obce jest zjawisko dyskusji, nie mówiąc o żartach na tematy polityczne. Młodzież wie, że historia zaczęła się tak naprawdę 15 kwietnia 1912 roku, gdy narodził się Wielki Wódz Kim Ir Sen. Co było wcześniej? Trudno przyznać, że Koreę tworzyło kilka niezależnych państw, które najeżdżane były przez późniejszego sojusznika Chiny. Łatwiej więc skupić się na późniejszej w latach 1910-1945 okupacji Korei przez największego wroga – Japonię. Podziału Korei na Koreę Północną i Południową dokonali w 1945 r. Amerykanie wraz z „marionetkowym” rządem w Korei Południowej. Wielce niewygodnym historycznie faktem, który mógłby rzucić negatywne światło na nieskalany wizerunek Wielkiego Wodza mogłoby być rozpoczęcie przez niego wojny narodowej w latach 1950-1953, w której zginęło 2 miliony Koreańczyków. Dziś winą za wybuch owej wojny obarczana jest Ameryka – wszelkie inne postrzeganie tego „faktu historycznego” nie jest akceptowane. W odczuciu Koreańczyków imperializm amerykański zalał prawie cały świat. Poza Koreą Północną wolność ostatkiem sił broni się na Kubie, Wenezueli, Iranie, Białorusi! Koreańczycy mają świadomość, że upór i siła Korei Północnej budzi wściekłość  Amerykanów. Koreańczycy z Północy są przekonani, że jeśli zwyciężą będzie to iskierka zwiastująca wolność dla całego świata. Korea Północna przesycona jest wszechobecnymi symbolami, które porządkują świadomość Koreańczyków. Wjeżdżając od strony południowej do Phenianu jedzie się pod ogromnym pomnikiem symbolizującym zjednoczenie Korei, od strony lotniska wita nas o 4 metry wyższy od swojego Paryskiego odpowiednika Łuk Tryumfalny zwiastujący zwycięstwo. Nad miastem góruje 170 metrowa Wieża Idei Dżucze – Idei, które po raz pierwszy były wyłożone przez Wielkiego Wodza Kim Ir Sena w 1955 r., a od 1972 r. stały się ideologią państwową KRLD – wyznaczając każdy wymiar życia Koreańczyka jak i całej Korei. Dorośli domyślają się, że  standard ich życia jest nieco niższy niż np. w Korei Południowej, ale za to mają wolność i niezależność, o której przeciętny mieszkaniec Seulu może tylko pomarzyć. Korea Północna to pod względem kulturowym, społecznym, religijnym, absolutnie homogeniczny naród. Samodzielność gospodarcza, która znalazła wyraz w doktrynie „Dżucze” stawia na twórcze rozwijanie gospodarczych zdolności własnego narodu celem uniezależnienia się gospodarczego od innych państw i organizacji. Cel został osiągnięty! Mieszkańcy Phenianu praktycznie nie posiadają dóbr importowanych! Problem w tym, że tych produkowanych przez rodzimy przemysł też nie mają, bo rodzinnego przemysłu praktycznie nie ma! Przed podziałem Korei w 1945 r.  wzdłuż 38 równoleżnika w części południowej na płaskiej ziemi rozwinięte było rolnictwo. W górzystej północy rozwinięty był przemysł. Dziś Phenian pozbawiony dostępu do światowej myśli technologicznej, przy braku eksportu i importu jest w stanie produkować jedynie niezaawansowane technologicznie dobra. O godny byt swego narodu niestrudzenie walczy ukochany przywódca Kim Dong Un. Ma on jednak wroga jest nim prezydent USA, który przekonał ONZ do nałożenia sankcji na Koreę Północną. Sankcje jednak są dowodem na słabość USA i bliskie zwycięstwo KRLD!  Koreańczycy mają świadomość jednak, że wróg nie cofnie się przed jakimkolwiek krokiem, by pognębić Koreę. Stosując przekupstwo, obietnicę lekkiego życia szkoli szpiegów wnikających w struktury państwa: szkoły, zakłady pracy, partię, rodziny. Dlatego też ambicją  Koreańczyka jest tropienie wroga narodu. Wróg może być wszędzie! Zgodnie z prymatem dobra kraju nad dobrem jednostki, trzeba go tropić i wydać na śmierć – nawet jeśli będzie to kolega, przyjaciel, członek rodziny, a już zawsze, gdy będzie to ktoś obcy. Właśnie bezpieczeństwem przed błędnym postrzeganiem turystów jako ukrywających się szpiegów – tłumaczony jest zresztą wymóg opieki każdej grupy i indywidualnych turystów przez minimum trzech przedstawicieli służb bezpieczeństwa. Gdy był młodym ideowcem świat był biało-czarny. Był Kim Ir Sen, Kim Dzong Il po jednej stronie, a po drugiej stronie byli wrogowie narodu, których było trzeba karać i eliminować. Dorastając dowiedział się o obozach pracy, zauważył, jak kolejni bliscy trafiali do nich. Dowiedział się, że kara może czekać na kogoś, kto słucha niedozwolonej rozgłośni radiowej, kto przechwycił balon wysłany z Korei Południowej z ulotkami lub czynnym telefonem komórkowym. Ukarać można na podstawie raportu bezpieki lub anonimowego donosu. Dowiedział się, że kara za przewinienia przeciwko narodowi sięga zarówno winowajcy, jak również osoby z jego otoczenia do trzeciego pokolenia lub trzeciego stopnia pokrewieństwa. Innymi słowy na obóz mogą zasługiwać wszyscy… również on. Dla własnego spokoju, dobra bliskich przestał dyskutować, dochodzić prawdy, myśleć. Zasada karania winowajców do trzeciego pokolenia lub trzeciego stopnia pokrewieństwa gwarantuje ścisłą samokontrolę osób w miejscu pracy, rodzinie, kręgach przyjaciół. Solidarność milczenia i strachu, pozwala kontrolować wszelką informację ukazującą prawdziwe życie w KRLD. W efekcie materiał dowodowy na represyjny charakter rządów w Phenianie jest znikomy! Stanowią go rejestry satelitarne, kilka rysunków z więzień, anonimowe relacje uciekinierów, praktycznie brak zdjęć!!! Czy nieocenzurowane zdjęcia da się wykonać w KRLD? Tak, ale jeśli informacja o opublikowaniu ich np. w Internecie, TV trafi do mocodawców opiekunów, stają się oni wrogami narodu. Korea Północna ze swoją 1,2 milionową armią przy 22,7 milionach mieszkańców jest najbardziej zmilitaryzowanym krajem świata. Gdy syn zmarłego Kim Dong Ila, Kim Dong Un obejmował władzę świat przez krótki czas łudził się nadzieją, że wraz z nowym wykształconym w Szwajcarii przywódcą nastanie nowe. I faktycznie nowe nastąpiło. W odróżnieniu od swojego ojca i dziadka odciął się on od głoszonych przez nich idei „Po pierwsze armia”,  jego nowa idea brzmi: „Armia po pierwsze, po drugie i po trzecie”. Czy istnienie w KRLD tak potężnej armii jest uzasadnione? Czy państwo komunistycznej dynastii tak naprawdę ma wroga? Odwoływanie się do znanej logiki zawodzi. Ani strategiczne położenie Korei Północnej, ani zasoby naturalne, ani wysoki status życia nie mogą uzasadniać postrzegania Korei Północnej jako wroga! Rząd w Phenianie robi więc co w jego mocy, by wbrew wszystkiemu stać się wrogiem. Gdy skupi na sobie gniew świata wówczas ma najlepszy dowód na wielkość kolejnych przywódców kiedyś Kim Ir Sena, potem Kim Dong Ila, obecnie Kim Dong Una. Ów gniew świata według propagandy Phenianu zmusza do rozwoju broni atomowej, rozbudowy armii, utrzymywanie systemu represji – nadaje sens walki o niezależność KRLD, przeciętnemu Koreańczykowi nadaje zaś sens życia! Bez strachu, terroru filary władzy kolejnych Kim’ów mogłyby lec w gruzach. Rząd w Phenianie jest nieobliczalny! Logika, którą się kieruje jest nam obca. Dysponując bronią atomową, biologiczną i legitymacją swojego narodu do działań wszelkich, stanowi realne zagrożenie dla świata. Broń atomowa, ta o której jest najgłośniej, czyli wystrzeliwana przy pomocy rakiet dalekiego zasięgu jest tak bardzo widoczna, że w postaci nam znanej z mediów, aż mało niebezpieczna! Sytuacja zupełnie się zmienia, jeśli broń ta stanie się przedmiotem handlu z organizacjami terrorystycznymi. Jeśli organizacje te zakupią taką broń i bez potrzeby korzystania z rakiet dalekiego zasięgu umieszczą ją w ciężarówce, gdzieś na Manhattanie, Londynie, Warszawie wówczas mamy problem. Według wiarygodnych informacji rząd w Phenianie dysponuje silnie rozwiniętą (przetestowaną na własnych obywatelach) bronią biologiczną. Przed tym rodzajem broni, tak prosto dającym się przewieźć do dowolnego zakątka ziemi drżą mieszkańcy Korei Południowej i wszyscy świadomi jej zasięgu i prostoty użycia. Rada Bezpieczeństwa ONZ w rezolucji 2087 potępiła próby KRLD z bronią atomową. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun potępił przeprowadzenie przez Koreę Północną trzeciej próby jądrowej, stanowiącą „wyraźne i poważne” naruszenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Premier Japonii Shinzo Abe oświadczył, że północnokoreańska próba, trzecia przeprowadzona przez ten kraj, jest „godna najgłębszego ubolewania”, prezydent USA Barack Obama oświadczył, że północnokoreańska próba nuklearna jest „wysoce prowokacyjnym aktem”. Doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Korei Południowej Czun Jung Wu oświadczył, że próba nuklearna w Korei Północnej stanowi „bezpośrednie rzucenie wyzwania społeczności międzynarodowej i jest niewybaczalnym zagrożeniem dla stabilności Półwyspu Koreańskiego i Azji Północno-Wschodniej”. Jakie znaczenie ma sprzeciw świata na postawę boskiego Kim Dong Una? Wydaje się, że rezolucja 2087 jak i dwie poprzednie No 1718, 1874 dla rządu w Phenianie są obojętne. Co jest w stanie wstrząsnąć tym ostatnim bastionem totalitarnego socjalizmu dynastii Kim?!? Z pewnością nie są to klęski głodu, powodzie, ubóstwo rodaków. Kurs kraju nie zmienił się także, gdy to utonął w oceanie ciemności po ochłodzeniu relacji z Rosją i odcięciu prawie darmowych dostaw prądu. Rezolucja 2087 różni się jednak od wcześniejszych rezolucji w/s programu atomowego KRLD jednym faktem o znaczeniu dziejowym: pod rezolucją podpisał się ostatni sojusznik KRLD – Chiny. Jak długo może funkcjonować kraj będąc we wszystkich sferach życia całkowicie odizolowany od reszty świata? Na tak postawione pytanie zna odpowiedź każde dziecko w Korei Północnej: wiecznie! Korea Północna jest dowodem, że wirtualny świat to wcale nie wynalazek z epoki mikroprocesora! Kim Ir Sen wraz z synem, a obecnie wnukiem udowadniają, że można grać w wirtualną grę bez Internetu, ani komputera! Problem w tym, abyśmy wbrew naszej woli nie stali się jej częścią.

Źródło: interia360.pl