W związku z faktem, że przepływ towarów, usług i ludzi miedzy dwoma państwami oddzielonymi 38 równoleżnikiem jest silnie ograniczony, kontakty handlowe Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej naturalnie kładą swój ciężar na północnego sąsiada – Chińską Republikę Ludową. Tym, co dynamizuje gospodarkę KRLD jest handel przygraniczny z Chinami (region Mandżurii), który w 2001 roku stanowił 32,7 proc. całości wymiany handlowej między tymi państwami. Dzięki praktykom handlowym tego rodzaju w społeczeństwie północnokoreańskim można zaobserwować zmiany ekonomiczne, które implementowane są wprost od północnego sąsiada.

Wraz z liberalizacją sino-koreańskiej wymiany handlowej wytworzył się także zwyczaj przemytu. Koreańczycy z Północy przemycają towary różnego rodzaju – przeważnie są to chińskie ubrania. Jak donosi północnokoreańskie źródło, urzędnicy z Narodowej Agencji Bezpieczeństwa KRLD (NSA) stosują coraz wymyślniejsze metody, które mają na celu zwiększenie ich łapówki. Funkcjonariusze NSA zatrzymują przemytników i wykorzystują „wyrafinowane” metody przesłuchań, które prowadzą do uszczerbku na zdrowiu zatrzymanych.

Jeden z Koreańczyków z prowincji Yangkang stwierdził, że szmugler z jego rodziny podczas zatrzymania przez agentów NSA został dotkliwie pobity, a jego kończyny połamane.

Łapówki dla urzędników wynosiły dotąd (w przeliczeniu) ok. 160 USD, jednak dziś przemytnik przy zatrzymaniu musi zapłacić nawet 800 USD. Dla szmuglerów „branży odzieżowej” taka suma pieniędzy jest bardzo wysoka. Co więcej, kwoty podane przez urzędników NSA w celu „wykupu” bywają dwa razy wyższe.

Niektórzy agenci NSA pokazują rodzinom przemytników zdjęcia połamanych kończyn bliskiego, aby lepiej wyegzekwować łapówkę. Dlatego po zatrzymaniu przemytnika jego rodzina robi wszystko, żeby dostarczyć pieniądze.

Źródło: dailynk.com, materiały własne, opracowanie: Edgar Czop