ps

Operacje plastyczne są bardzo popularne w Korei Południowej, gdzie powiększone oczy są uważane za bardziej pożądane, a niemalże każda kobieta marzy o „korekcji” podwójnej powieki. Co ciekawe, okazuje się, że po drugiej stronie trzydziestego ósmego równoleżnika chirurgiczne upiększanie cieszą się podobną popularnością co w Korei Południowej.

Jak pisze północnokoreańska dziennikarka Mina Yoon na portalu NKNews.org:

Dla dziewczyn, które nie  przyszły na świat z podwójną powieką, operacja skóry nad oczami jest jak zaklęcie, które sprawi, że staną się one piękniejsze.

Yoon twierdzi także, że w Korei Północnej ideał kobiety nie różni się zbytnio od tego, do którego dążą Koreanki z południa. Mimo że operacje plastyczne są nielegalne na północy, kobiety nadal ryzykują, starając się spełnić wymagania stawiane przez społeczeństwo. Z pewnością dużą rolę odgrywa tu cena zabiegu –standardowa korekcja wyglądu kosztuje około 3$. Wprawdzie w Korei Północnej wartość trzech dolarów jest nieporównywalnie większa, jednak nadal jest to kwota, która nie stanowi przeszkody dla mieszkanek tego państwa.

„Około roku 2000, częściowy makijaż permanentny na ustach i brwiach stał się bardzo popularny w Korei Północnej. Byłam wtedy w szkole średniej. Jak większość nastolatków, ja i moi przyjaciele bardzo przejmowaliśmy się wyglądem. Kilka osób z naszej klasy opuszczało zajęcia na kilka dni, tłumacząc swoją nieobecność chorobą. Po powrocie wyglądali całkowicie inaczej niż przed zwolnieniem. Gdy liczba uczniów uciekających z zajęć w celu przeprowadzenia zabiegów kosmetycznych zwiększyła się w znaczącym stopniu, szkoły zaczęły wprowadzać restrykcyjne zasady dotyczące operacji plastycznych.”

kim-ah-joong-plastic-surgery

Mina Yoon była świadkiem okrutnego traktowania osób, które poddały się zabiegom upiększającym. W liceum, do którego uczęszczała, przeprowadzano niezapowiedziane inspekcje, podczas których sprawdzano stan powiek młodych dziewczyn, doszukując się śladów skalpela. Jeśli ktoś podejrzany był o chirurgiczną ingerencję w wygląd, skazany zostawał na ciężkie prace, musiał przekazać materiały budowlane na rzecz kraju lub chociaż napisać oficjalny list z przeprosinami. Ostatni punkt może wydawać się najlepszym wyjściem z tej niefortunnej sytuacji, jednak w kraju tak dotkniętym obsesyjną ideologią jak Korea Północna, oficjalne przeprosiny nie są wcale mile widziane.

Całą historię Koreanki możecie przeczytać pod TYM adresem.

Źródło: NKNews.org, washingtonpost.com; opracowane: E. Fellmann