Prawa człowieka są kategorią, która w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej bezsprzecznie należy do tematów niepopularnych i objętych reżimowym tabu. Jak bowiem można egzekwować podstawowe wolności i prawa jednostki przy funkcjonowaniu represyjnego reżimu totalitarnego opartego na kulcie wodza i propagowaniu wartości kolektywnej, gdzie pojedynczy obywatel się nie liczy? Oddziaływanie na zwiększenia przestrzegania praw człowieka w Korei Północnej, gdy prowadzone jest w sposób bezpośredni przez reprezentantów państw przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. Tak samo jest z ustępstwami wobec reżimu, które legitymizują aparat terroru i represji. Jest zatem jakiekolwiek dobre rozwiązanie?

Podczas wystąpienia w Seulu Suzanne Scholte, znanej działaczki na rzecz praw człowieka w KRLD i przewodniczącej fundacji Defence Forum, powracają przytoczone powyżej wątki. Nie wyciągnęliśmy lekcji z historii, gdyż polityka ustępstw wobec dyktatorów prowadzi jedynie do cierpienia – stwierdziła Scholte podczas konferencji w stolicy Republiki Korei. Działaczka słusznie zauważyła, że ustępstwa Stanów Zjednoczonych i Republiki Korei w ramach zatrzymania programu atomowego Pjongjangu, ograniczyły możliwość oddziaływania na płaszczyźnie praw człowieka.

Obecnie większość Koreańczyków z Północy cierpi z powodu chronicznego głodu i niedożywienia – mówi Scholte – koszt wystrzału jednej rakiety to 850 mln USD, to suma wystarczająca aby nakarmić 19 milionów Koreańczyków przez cały rok. Przewodnicząca fundacji Defence Forum widzi szanse na pomoc ludziom w KRLD poprzez włożenie wysiłków w „zakończenie reżimu”. Pozostaje jednak pytanie jak to zrobić nie narażając Półwyspu Koreańskiego na destabilizację ekonomiczną, polityczną i społeczną. Przypomnijmy, że w rozwoju regionalnym różnice między Południem i Północą wynoszą 1 do 32 (przed zjednoczeniem Niemiec stosunek wynosił 1 do 3), nie wspominając już o społecznym problemie ludności KRLD w sytuacji „zakończenia reżimu”.

na podstawie: english.yonhapnews.co.kr, przygotował: Edgar Czop