Trzeba na samym wstępie dodać, że tym razem podgrzanie atmosfery w Azji Wschodniej nie nastąpiło bezpośrednio z przyczyny działań reżimu Kimów. Stany Zjednoczone po ostatnich wydarzeniach wewnątrz Korei Północnej zdecydowały się wysłać więcej wojsk, które będą stacjonowały w Republice Korei. Nie trzeba chyba dodawać, że wywoła to na Północy reakcje podobną do wsadzenia kija w mrowisko.

Siły amerykańskie na Półwyspie Koreańskim (United States Forces Korea, USFK) stacjonują w bazach wojskowych od 1957 roku. Ich liczebność wynosi 28,5 tysiąca żołnierzy, a siedziba główna zlokalizowana jest w Yongsan w Seulu. Jednak to w bazie Osan i Kunsan (zachodnie wybrzeże Republiki Korei) znajdują się amerykańska baza lotnicza, gdzie stacjonują samoloty A-10 Thunderbolt i F-16 Fighting Falcons, gotowe w kilka minut dotrzeć w każde miejsce na północy półwyspu.

Dzisiaj doszła do nas informacja, że Amerykanie planują „zaopatrzyć” dodatkowo swoje oddziały współpracujące z Koreańczykami z Południa w 40 czołgów M1A2 Abrams, dodatkowe 800 żołnierzy oraz 40 gąsienicowych wozów bojowych piechot M2 Bradley. Jak zatem widać, to dużo sprzętu jak na misję stabilizacyjną. Pentagon poinformował, że nowe oddziały zostaną rozmieszczone w lutym bieżącego roku.

Z kolei południowokoreańska agencja informacyjna Yonhap dodała, że oddziały będą stacjonować tuż przy DMZ w na północy prowincji Gyeonggi-do.

W założeniu dodatkowe oddziały Amerykanów mają stanowić odpowiedź na egzekucję wuja Kim Dzong-euna, Jang Song Taeka i tym samym ogromny przewrót w wewnętrznym kręgu władzy oraz zapewniać stabilność sojusznikom w obliczu rozwoju programu nuklearnego przez KRLD.

Sekretarz Stanu USA John Kerry stwierdził następująco: „USA i Republika Korei są silnie zjednoczone, wspólnie uważamy, że konieczne jest przeciwdziałanie destabilizującemu północnokoreańskiemu programowi nuklearnemu i balistycznemu oraz proliferacji BMR”.

Poprzez takie działania można będzie się spodziewać gwałtownych i awanturniczych działań ze strony Korei Północnej. Młody Kim nie posiada bowiem tak wyrafinowanego zmysłu militarnego jak jego dziadek czy ojciec, a brak doświadczonego w kwestiach militarnych wuja na pewno nie będzie pomocny. Wyłaniają się zatem dwie opcje działania. Może on  dalej straszyć i przeprowadzać kolejne próby nuklearne i balistyczne, mając na uwadze możliwość odwetu lub ataku prewencyjnego (siły amerykańskie stosowały go niejednokrotnie w przeszłości) lub w stabilny sposób rozpocząć otwieranie reżimu i uwalnianie gospodarki. Patrząc na negocjację z Pjongjangiem w przeszłości, ciężko postawić na jakikolwiek scenariusz.

Autor: Edgar Czop,  źródła: aljazeera.com, english.yonhapnews.co.kr