Witajcie w Korei Północnej – głosi nazwa dokumentu, który dzisiaj bierzemy pod lupę. Jest on produkcji czeskiej. Przed nami odlot z Pekinu, a przed wyruszeniem obowiązkowe podpisanie dokumentów uprawniających do przylotu do Pjongjangu. Jakie więc warunki musimy spełniać? Nie powinien nas dziwić na przykład fakt podłączenia podsłuchu w naszym pokoju hotelowym. A jeśli nam to nie odpowiada, to wjeżdżać do KRLD przecież… nie musimy.

Monumentalizm to chyba cecha najbardziej wyrażająca architekturę północnokoreańską. Wielkość to przecież wspaniały element machiny propagandowej. Nieważne, że zmierzamy kilometry po pustych drogach, spoglądając na wyludnione wioski. Zawsze znajdzie się miejsce na olbrzymią bramę wjazdową, kutą w metalu czy w betonie, kiedy dookoła towarzyszy nam pustka. Kraj kontrastów.

Turyści popijają śliwowicę przez cały czas trwania podróży – to nieodłączny element filmu. Tą sączą nieraz z przewodnikiem czy nawet strażnikami granicznymi. Czy nie jest to łamanie jednego podpisanych warunków, wedle którego nie można z pilotami utrzymywać stosunków prywatnych? Absurd goni absurd. Czechów nie dziwią też sytuacje, kiedy to przyjazd do Strefy zdemilitaryzowanej uniemożliwia im uszkodzona droga. Momentalnie wysiadają z autobusu i pomagają przenosić kamienie miejscowej ludności – to chyba jedyny, wyjątkowy przypadek, gdy mają okazję zaznać nieco spontaniczności.

Co widzieliśmy już w poprzednim odcinku #Klatki – kontakt z kimkolwiek poza wyznaczoną grupą osób jest zakazany. Czym się to charakteryzuje? Każde miejsce, które nasi turyści odwiedzają (poza drobnymi wyjątkami jak powyższy), jest ściśle kontrolowane przez aparat władzy. To w praktyce oznacza, że nawet studenci w jednej z narodowych bibliotek dokładnie wiedzą, o czym powinni mówić, a jakich tematów nie powinni poruszać. W innym wypadku z naszymi Czechami nie mieliby kontaktu – jak w sytuacji z przechodniami, którym w pewnym momencie policjanci każą iść po… drugiej stronie ulicy.

Oglądany przez nas dokument specjalnie nie odbiega od pozostałych kręconych przez turystów. To jedyny rodzaj filmów o tematyce północnokoreańskiej, gdzie momentami widocznie są ślady poza-propagandowe. Jak w przypadku hotelu U gorących źródeł, gdzie nasi turyści najpierw spędzają czas. Mają okazję zaobserwować faktyczne warunki życia ludności, gdzie tuż obok pensjonatu znajduje się jedna z wiosek. Jak mówi jeden z turystów, część z mieszkańców zaczyna pracę już o 5 rano.

Jakość załączonego dokumentu nie poraża jakością – niestety nie znalazłem innego źródła. Jak na amatorski film, jest mimo wszystko dosyć interesująco zmontowany. W czasie oglądania mamy okazję czytać od czasu do czasu treść absurdalnych paragrafów (które uprawniają do wjazdu do KRLD), o których pisałem na początku. Te pojawiają się na ekranie właśnie w sytuacjach, kiedy ich sedno faktycznie pokrywa się z rzeczywistością. Bo czy turyści nie powinni mieć na uwadze, że za ich potencjalnie karygodne zachowanie odpowiadają nie oni przed przewodnikiem, a przewodnik przed reżimowym aparatem władzy?

Witajcie w Korei Północnej

#Klatka logo

Co to #Klatka?

Autor logo: Nec design. (fanpage)