Informacje napływające z Półwyspu Koreańskiego znowu nie napawają optymizmem. Mimo, że wcześniejsze wydarzenia w postaci spotkania rozdzielonych wojną rodzin czy zgody na funkcjonowanie specjalnej strefy ekonomicznej w Kaesong mogły świadczyć o liberalizowaniu się stosunków między dwusystemowym narodem, tak, gdy chodzi o sprawy militarne, Południe pokazuje pazur. Analizując historię zaczepek ze strony reżimu w Pjongjangu można by powiedzieć, że słusznie.

Pojazdy K-9

Najpierw testy rakiet średniego zasięgu, które podniosły stan zagrożenia na Półwyspie i spotkały się z sankcjami ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ, później informacje o teście atomowym, który ma być odmienny od tych z lat 2006, 2009 i 2013, a dzisiaj wymiana ognia między oddziałami Koreańczyków z dwóch stron 38-go równoleżnika (o godzinie 12.15 czasu koreańskiego,  5.12 czasu polskiego).  Ostrzelanie obszarów południowokoreańskich zaczęło się od ćwiczeń oddziałów KRLD na wodach należących do Republiki Korei (a dokładniej po przekroczeniu Północnej Linii Granicznej), nic więc dziwnego, że Południe odpowiedziało ogniem z potężnego czołgu K-9. Co warte przypomnienia,  jeszcze wcześniej północnokoreańska łódź rybacka została zatrzymana po tym, jak wpłynęła na wody sąsiada – takie wydarzenie mogło łatwo stać się argumentem do podjęcia działań przez reżim północnokoreański.

W komentarzu dla CNN rzecznik  Ministerstwa Obrony Republiki Korei stwierdził, że pociski wystrzelone przez Koreańczyków z KRLD za Północną Linią Graniczną wylądowały w wodzie, a te, które były odpowiedzią południowokoreańską nie skierowane były w jednostki wojskowe tylko w wodę. Z ministerstwa płyną także informacje o wzmocnieniu gotowości bojowej na Południu. „Jesteśmy gotowi na każdą sytuację” powiedział  Wee Yong Sub wicerzecznik Ministerstwa Obrony, odnosząc się do sytuacji w regionie.

Wraz z rosnącym zagrożeniem ze strony Korei Północnej władze w Seulu zdecydowały się ewakuować mieszkańców wysepek mieszczących się przy morskiej granicy między państwami oraz zakazać statkom rybackim połowów w regionach zagrożonych ostrzałem.

Od czasu, kiedy zakończył się konflikt zbrojny lat pięćdziesiątych, Korea Północna prowokowała swoimi działaniami sąsiada z południa więcej niż trzydzieści razy, doprowadzając do śmierci żołnierzy i cywilów oraz zniszczeń materialnych po obu stronach 38 równoleżnika. Wrogie intencje Korei Północnej wyrażone były w spektrum agresywnych działań. Do najgłośniejszych  zaliczyć można: zabójstwo reprezentantów Korei Południowej, próby zamachów na kolejnych prezydentów Republiki Korei, wysadzenie samolotu linii Korean Air, strzelanie do żołnierzy stacjonujących przy DMZ oraz zatapianie statków południowokoreańskich i ostrzał artyleryjski wyspy Yeonpyeong. Ostatni incydent był najpoważniejszym występkiem ze strony reżimu Kimów od czasów wojny w latach 1950-1953.

Co się tyczy sygnalizowanego przez północ kolejnego, „nowego” testu nuklearnego, to także należy pokusić się tu o przedstawienie ważnych informacji. Dzisiaj serwis Yonhap opublikował wypowiedź Ministra Spraw Zagranicznych Republiki Korei Yun Byung-se, w której urzędnik podkreślił, że KRLD poniesie wysokie koszty, jeżeli przeprowadzi kolejny test z wykorzystaniem broni atomowej. Jak twierdzą eksperci zajmujący się bronią atomową, nowa bomba może bazować na rozszczepieniu uran. Co do daty, warto zwrócić uwagę na dzień 15 kwietnia, kiedy przypada rocznica urodzin Kim Ir Sena – idealny czas, aby północnokoreańskie władze z Kim Dzong-eunem na czele zademonstrowały swoją siłę militarną, celebrując przy tym urodziny „Umiłowanego Przywódcy”. Takie zabiegi służą przede wszystkim skonsolidowaniu władzy KRLD i zwróceniu na siebie uwagi państw regionu i świata.

Na podstawie: english.yonhapnews.co.kr, edition.cnn.com, koreatimes.co.kr