Jak powszechnie wiadomo, granica między Koreą Północną a Koreą Południową, jest najbardziej strzeżonym miejscem na świecie. Nie dość, że oddziały patrolujące strefę zdemilitaryzowaną (DMZ) są w najwyższej gotowości do działania, to każdy niewłaściwy ruch może dać jednej ze stron pretekst do podjęcia poważnych kroków. Jednak, żeby przedostać się z KRLD do Republiki Korei uciekinierzy nie wybierają odcinka biegnącego wzdłuż 38 równoleżnika, gdzie aż roi się od żołnierzy południowokoreańskich ubranych w stylu marines i staroświecko wyglądającego personelu wojskowego z Północy. Najlepszą drogą ucieczki jest bowiem wiodąca przez Mandżurię północna granica KRLD z Chinami.

Tuż przed oraz w trakcie wyborów do północnokoreańskiego Najwyższego Zgromadzenia Ludowego, które miały miejsce niecały tydzień temu, zelżały zarówno represje na „frakcjonistach” wewnątrz partii, jak i ścisła kontrola północnej granicy państwa. Jednak, gdy opadły „emocje” związane z pokazowymi wyborami do parlamentu, Departament Bezpieczeństwa Państwowego wysłał swoich funkcjonariuszy, aby z niezwykłą precyzją zbadali szczelność granic i wyeliminowali precedens dezercji oraz nielegalną komunikację ze światem zewnętrznym. Takie informacje płyną od anonimowego źródła z chińskiej prowincji Yangkang.

źródło: aip.org

Uciekinierzy doby wojny koreańskiej, 1950.

Masowe ucieczki z KRLD mają różne podłoże. Tuż po wojnie koreańskiej 1950-1953 wędrówki odbywały się ze względu na skutki działań wojennych (uchodźcy, migracje zarobkowe). W kolejnych latach przemieszczanie się Koreańczyków miało podłoże ideologiczne i polityczne. Natomiast po uszczelnieniu granic i ustanowieniu systemu monolitycznego w latach sześćdziesiątych cel się zmienił – ludność zaczęła szukać wolności oraz warunków do życia z dala od „Pustelniczego Królestwa”. Kolejną z przyczyn opuszczania Korei Północnej w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku był ogromny głód wywołany splotem katastrof naturalnych i obłędnej polityki gospodarczej. Natomiast od kilku dekad uciekinierzy motywują swoje działanie pragnieniem opuszczenia państwa, w którym nie da się normalnie żyć. Do ostatniej grupy należy wliczyć także wszystkich, którym udało się uciec z obozów reedukacyjnych.

stracenie wpływowego polityka Jang Song-taeka – przyczyna obaw wszystkich wysoko ustawionych decydentów KRLD

Obecne ucieczki łączą w sobie wiele z powyższych motywów. Po egzekucji wpływowego i silnego pod względem pozycji wuja przywódcy KRLD Jang Song-taek’a, od stycznia 2013 decydenci polityczni zaczęli obawiać się o własną przyszłość na stanowisku i w państwie. Wtedy także zwiększyła się inwigilacja społeczna i tropienie tych, którzy mieli zamiary uciec z kraju. Nalezy przypomnieć, że nielegalne przekroczenie granicy państwa uznawane jest przez północnokoreańskie władze za bezpośrednią zdradę Kim Dzong-euna.

Na chwilę obecną, w związku z napiętą sytuacją wewnętrzną, ciągle nie można wykluczać pokusy nielegalnego opuszczenia KRLD. Dlatego funkcjonariusze północnokoreańskiej bezpieki przeprowadzają wywiady środowiskowe, aby zdobyć informacje o wszystkich, które zamierzają dopuścić się „zdrady ojczyzny” – takie osoby trafią do więzień lub obozów reedukacyjnych. Cała sytuacja wywołuje ogromne napięcie wśród Koreańczyków, którzy żyją w ciągłym strachu i obawiają się choćby najmniejszego powiązania z procederem opuszczenia granicy.

„Ci, którzy wcześniej komunikowali się ze światem zewnętrznym są obecnie tak przestraszeni, że zdecydowali się unikać jakiegokolwiek rozgłosu. Nawet jeśli Koreańczycy ciągle komunikują się z zagranicą, w tej chwili panuje przerwa w wymianie informacji.” – informuje chińskie źródło. Nie trudno zgadnąć, że jest ona związana z obawą o własne życie oraz losy swojej rodziny.

autor: Edgar Czop, na podstawie: dailynk.com