W dzisiejszych wieściach płynąc z południowokoreańskiego portalu Yonhap wyczytać można rzecz bardzo osobliwą. Otóż „Państwo Środka”, najpotężniejsza gospodarka kontynentu (a może i świata), zimny sojusznik Korei Północnej, oficjalnie ostrzegł reżim w Pjongjangu. Wszystko tyczy się testu nuklearnego „nowego rodzaju”, którym straszy KRLD. Czyżby Korea Północna miała zostać zupełnie sama na arenie międzynarodowej, pozbawiona wsparcia ze strony „wielkiego brata”?

Konieczność wystosowania przez rzecznika Ministra Spraw Zagranicznych Hua Chunyinga przemówienia dotyczącego sąsiada, motywowana była wieloma czynnikami. Do tych głównych można zaliczyć przede wszystkim groźby militarne płynące ze strony władz Pjongjangu – wspominane już zagrożenie kolejnego użycia broni atomowej oraz liczne testy rakietowe , które mieliśmy już możliwość opisać na łamach tego portalu. Każde z tych działań podnosiło opinie międzynarodową w stan najwyższej gotowości i niejednokrotnie kończyło się sankcjami.

Warto zauważyć, że w czasie wyhamowania gospodarki Chińskiej, władzom państwa zależy na stabilności politycznej w regionie i na świecie. Stąd potępienie działań Rosji na Ukrainie, nieprzychylna postawa wobec konfliktu syryjskiego oraz oczywiście negowanie planów „niepokornej” Korei Północnej. Chińczycy nie wyrażają poparcia także dla koreańsko-amerykańskich manewrów na Półwyspie. Xi Jinping dobrze wie, że każdy konflikt międzynarodowy zakłóca rozwój gospodarczy i uniemożliwia sprawne prowadzenie interesów nie związanych z sektorem zbrojeniowym. Wynika z tego także przyjęcie taktyki appeasementu w postaci procesu pekińskiego (rozmów sześciostronnych) zastosowanej wobec KRLD.

Chiny (oczywiście panda) mają coraz więcej problemów z niesfornym Kim Dzong-eunem i jego militarnymi straszakami

Dlaczego taki obrót spraw może nie być na rękę Kim Dzong-ilowi? Warto przytoczyć troszkę historii, która warunkuję teraźniejszość regionu. Zacznijmy od czasów, gdy „Państwo Środka” ponownie zainteresowało się Półwyspem Koreańskim, po obraniu „trzeciej drogi” (innej niż chińska i radziecka) przez Kim Ir-sena.

Chiny rozpoczęły swoje pierwsze, nieoficjalne kontakty z Koreą Południową w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Natomiast w latach osiemdziesiątych Pekin znajdował coraz więcej argumentów, które przemawiały na korzyść intensyfikacji bilateralnej współpracy. Rozwój Republiki Korei i jej dominacja nad KRLD na wielu płaszczyznach (w tym oczywiście gospodarczej) sprawiły, że Chiny dążyły do stopniowego umacniania swojej pozycji w Seulu. Wspólne czynniki, takie jak ofensywa eksportowa, kontrakty naukowe, wymiana kulturowa, czy polityka pokoju i stabilizacja w regionie sprawiły, że u progu XXI wieku Chiny zaczęły odwracać się od współpracy z niestabilną politycznie i awanturniczą Koreą Północną, która de facto potwierdziła posiadanie broni atomowej, co dodatkowo osłabiło współpracę na linii Pekin-Pjongjang. Chińscy eksperci, którzy odpowiedzialni byli za ustalenie priorytetów w kontaktach z Koreą Południową jako najważniejszy czynnik współpracy obrali geopolityczne korzyści płynące z możliwości „kontrolowania” Półwyspu Koreańskiego.

W późniejszych latach gospodarka Korei Północnej stopniowo załamywała się, aby od połowy lat 80 osiągnąć całkowitą stagnację, która trwać będzie przez wiele lat. Stosunek Chin do Korei Północnej zmienił się dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy nastąpił wzrost chińskiej pomocy gospodarczej dla reżimu w Pjongjang. Nie było to jednak związane z całkowitą zmianą stanowiska władz chińskich wobec niepokornego sąsiada. Przyczyny należy szukać w zamiarze utrzymania istnienia Korei Północnej, która w owym czasie przechodziła największy kryzys gospodarczy w swoich dziejach. Dlatego też co roku Chiny dostarczają do Korei Północnej  ok. 1,3 mln ton ropy naftowej, 2,5 mln ton węgla i 500 tys. ton ziarna, z czego połowę stanowią nieodpłatne „dary”, a pozostała część dóbr trafiała do KRLD za połowę ceny.

Kiedy kryzys azjatycki osiągnął apogeum, aż 83 proc. ropy trafiało do Korei Północnej właśnie z Chin. Obecnie 25-33 proc. całości programu pomocowego Chińskiej Republiki Ludowej trafia na północ Półwyspu Koreańskiego, a pomoc, która w głównej mierze składa się z żywności i paliw jest zasadniczo jedną czwartą całości eksportu chińskiego do Korei Północnej. Chińczycy w swoich działaniach starają się zapewnić minimum egzystencji dla zacofanej gospodarki KRLD, dlatego dzięki takim działaniom (utrzymywanie dostaw na minimalnym poziomie) mają możliwość kontrolowania sytuacji w kraju „kontrahenta”.

Na podstawie: english.yonhapnews.co.kr oraz E. Czop, „Korea Północna i Korea Południowa jeden półwysep, dwa światy. Analiza sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej na przestrzeni minionych lat”, Warszawa 2012.