Od czasu dokonania trzeciej próby atomowej (przypomnijmy: 2006 -siła wybuchu 3,6 kiloton, 2009 – 4,5 kiloton, 2013 – 4,9 do 7 kiloton) minął ponad rok. Jeżeli spojrzymy na ten temat z punktu widzenia analizy postawy lidera widać, że Kim Dzong-eun konsoliduje władzę w państwie na różne sposoby. Do tych „najpopularniejszych” można zaliczyć utrzymywanie monolitycznego systemu stworzonego przez Kim Ir-sena i wiążące się z tym czystki na, wydawałoby się ślepo lojalnych, współpracownikach (vide egzekucja wujka Jang Song-thaeka pod koniec 2013 roku). Jednak to nie wszystko, bo dochodzą tu jeszcze oczywiście testy rakiet średniego i dalekiego zasięgu oraz testy nuklearne. Na tych ostatnich warto skupić teraz uwagę.

Broń atomowa zaliczana jest do do grupy WMD (weapon of mass destruction), czyli środków bojowych, które są w stanie zagrozić ogromnym rzeszom ludzi i wywołać wielkie spustoszenie w infrastrukturze, gdzie zostaną użyte. Korea Północna doskonale o tym wie i nie waha się, aby straszyć swoim „potencjałem nuklearnym”. Manifestacją siły reżimu jest powiedzenie światu: „tak mamy bombę  i nie zawahamy się jej użyć, dajcie nam tylko pretekst albo poczekajcie do jakiejś ważnej daty”.

http://doctorbulldog.files.wordpress.com/

Sytuacja z sankcjami wygląda mniej więcej tak…

Tak było w przeciągu siedmiu ostatnich lat. Wtedy, ze względu na różne „okoliczności towarzyszące” w postaci upamiętnienia lub uczczenia jakiegoś wydarzenia, KRLD manifestowała swoje stanowisko w regionie i  „straszyła o pomoc” (paliwa oraz żywność). Za swoje próby nuklearne Kim Dzong-il, a następnie Kim Dzong-eun ponosili sankcje gospodarcze oraz byli potępiani politycznie przez większość państw na świecie. Niemniej, ludność w kraju nadal trwa w przekonaniu, że państwo to militarna potęga będąca w stanie odeprzeć imperialistów.

W ostatnich propagandowych wypowiedziach młodego marszałka coraz więcej wzmianek o miniaturyzacji nośników głowic atomowych, niemniej eksperci wątpią w sukces tego procesu. Osobiście pragnę zwrócić uwagę na brak odpowiedniej technologii do tego zabiegu. Jeżeli jednak udałoby się doprowadzić do zmniejszenia głowicy, byłby duży powód do obaw. Wczoraj w Pekinie były zastępca sekretarza stanu Richard Armitage stwierdził podczas trzeciego Światowego Forum Pokoju, że Korea Północna dokona czwartego testu nuklearnego w „kluczowym momencie”. Armitage mówił także, że gdy wykonana zostanie próba zminiaturyzowanej bomby atomowej, liderzy USA i RoK „będą musieli zacząć działać”. Trzeba będzie zapewne brać pod uwagę inne środki niż te, stosowane w od dawna w zawieszonych, tj. od 2008 roku, rozmowach sześciostronnych (USA, RoK, KRLD, Federacja Rosyjska, Chiny, Japonia) prowadzonych w ramach tzw. ” procesu pekińskiego”.

Z wiadomości przedstawionych przez południowokoreański serwis informacyjny Yonhap dowiedzieć się można także, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Republika Korei zwiększają presję na Chinach, aby te jako najbliższy, aczkolwiek chłodny partner KRLD, włączyły się do nacisków w celu denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego. Można jednak wątpić, żeby KRLD zrezygnowała z programu atomowego przez naciski zewnętrzne – legitymizuje on przecież władzę i daje „bezpieczeństwo” obywatelom. Takie stanowisko podzielam razem z byłym zastępcą sekretarza stanu USA.

Jak postąpi Pjongjang? Tego nie wie naprawdę nikt, kto nie jest w ścisłym kręgu władzy. Nam, analitykom i obserwatorom, pozostaje czekać i wyciągać wnioski z poprzednich doświadczeń. Oby nie było za późno na takie lekcje.

Na podstawie: www.english.yonhapnews.co.kr