Nie od dziś wiadomo, że Korea Północna nie lubi świątecznej choinki na granicy między Koreami. Uważa ją za przejaw chęci do szerzenia religii. Pierwsze przejawy niezadowolenia reżimu pojawiły się w latach 60 XX wieku. W 1964 roku New York Times napisał, że reżim nie jest zadowolony, ponieważ żołnierze USA rzucają śnieżkami w żołnierzy Korei Północnej w DMZ. Od zatonięcia południowokoreańskiego okrętu w 2010 roku stosunki między Koreami są złe. Podkreśla to jeszcze fakt istnienia w mediach południowokoreańskich show, który potępia reżim, a do tego związany jest z muzyką. Na granicy między Koreami rozmieszczono też wielkie głośniki, które miały służyć do zagłuszania propagandy. To tak rozwścieczyło KRLD, że zagrożono Seulowi „morzem ognia”. W Korei Północnej gdy fotografuje się podobizny, posągi przywódców należy to zrobić w całości. Nie wolno obciąć ręki, albo nogi lub głowy. Nie wolno też robić zdjęć od tyłu, ponieważ to przejaw braku szacunku. Reżim nie lubi też ulotek wysyłanych w balonach i potępiających reżim. Nie akceptuje też przejawów religijności, ani zostawiania Świętych Tekstów, takich jak Biblia w miejscach publicznych. Z tego wyrosła sprawa Jeffrey’a Fowle’a. Korea Północna nie znosi też satyry na swoich przywódców. Tu warto wspomnieć artykuł z The Onion z 2006 roku pod tytułem „Kim Jong-Il Interprets Sunrise As Act Of War.”

Źródło: 9news.ph, opracowanie: Joanna Kuc