– Korea Północna dalej jest dyktaturą (…). Zjednoczenie to wielka fikcja, ale ten temat coraz częściej wraca na pierwsze strony gazet – mówił w „Popołudniu RDC” Nicolas Levi z pukhan.pl.

Książka „Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności” autorstwa Yeonmi Park opowiada o życiu młodej dziewczyny, która wraz z matką wyjeżdża do Chin w poszukiwaniu lepszego życia.

Ta książka opowiada o stosunkach interpersonalnych między Chińczykami a Koreańczykami – mówi Nicolas Levi z Centrum Studiów Polska-Azja, ekspert ds. Korei Północnej i Korei Południowej.

Po przekroczeniu granicy uchodźcy są odsyłani tam, skąd przybyli.

– Jeśli Chińczycy znajdują uchodźca, to nie jest on uznany za emigranta ekonomicznego i musi być automatycznie oddany władzom północnokoreańskim – wyjaśnia.

Azymut: Korea Południowa

Gość Tomasza Kwaśniewskiego tłumaczy, że problemem nie jest przekroczenie granicy, ale to, czy władze południowokoreańskie przyjmą uciekinierów.

– Trzeba wiedzieć, że niejeden uchodźca z Korei Północnej (…) bardzo często poddany jest badaniu, czy jest interesujący dla Korei Południowej – wyjaśnia Nicolas Levi.

Znane są też przypadki tzw. „ucieczki premium”. – Za 10 tys. dolarów Koreańczyk z północy przekracza granicę i po drugiej stronie czeka na niego samochód, i tego samego dnia jest już w Korei Południowej (…). To zazwyczaj są elity północnokoreańskie, które korzystają z tej ucieczki – mówi.

Po przekroczeniu granicy

– Uchodźcy z Korei Północnej są edukowani i leczeni – mówi gość „Popołudnia RDC”.

Szkolenie może trwać nawet rok. Uchodźcy uczą się różnych rzeczy – od pisania CV po robienie zakupów za pomocą karty kredytowej.

Dla nas to jest proste, ale Koreańczyk z północy nie ma z tym do czynienia (…). Problem jest w tym, że wykształcenie północnokoreańskie nie jest uznawane przez władze południowokoreańskie – podkreśla Levi.

Północnokoreańska odwilż?

Jak tłumaczy gość Tomasza Kwaśniewskiego w większych miastach Korei Północnej można zauważyć zmiany, np. mieszkańcy mogą kupować niektóre produkty zagraniczne albo południowokoreańskie oraz nie ma już odpowiedzialności zbiorowej.

Jednak to nie zmienia faktu, że Korea Północna dalej jest dyktaturą (…). Zjednoczenie to wielka fikcja, ale ten temat coraz częściej wraca na pierwsze strony gazet, ponieważ firmy południowokoreańskie mają ogromne problemy ekonomiczne i uważają, że rynek północnokoreański byłby świetnym rynkiem zbytu – twierdzi Levi.

Szerzej o wywiadzie i audycja są dostępne tutaj.