Stosunki polityczne
0

Chosun Shinbo krytykuje ostatnie poczynania USA

Chosun Shinbo, gazeta wydawana przez General Association of North Korean Residents in Japan mocno skrytykowała postępowanie USA w sprawie Osamy bin Ladena. Nazwała je aroganckimi. W artykule na ten temat można też przeczytać, że takie działania były także czysto imperialistyczne i godziły w suwerenność państwa. Korea Północna przed ukazaniem się tego artykułu nie skomentowała śmierci Osamy bin Ladena, dlatego według wielu analityków, tekst ten może być postrzegany jako pierwsza reakcja dotycząca tych wydarzeń. W artykule można przeczytać między innymi, że „Realizacja działań wojskowych bez konsultacji z rządem pakistańskim była niezaprzeczalnym naruszeniem suwerenności tego państwa.”, a także: „Obama zgodził się na tę tajną operację, aby potem móc być z siebie dumnym, to było nierozważne.”, oraz: „W internecie jest wiele głosów przewidujących, że takimi działaniami Stany Zjednoczone same sobie kopią grób.”

Źródła: english.yonhapnews.co.kr, dailynk.com: opracowanie: pukhan.pl

0

Bill Richardson mówi o KRLD

Amerykański polityk zajmujący się kontaktami z Koreą Północną, Bill Richardson powiedział, że widzi możliwość wznowienia kontaktów dyplomatycznych z tym krajem. Stwierdził także, że reżim Kim Dzong Ila chce rozmów ze światem zewnętrznym. Ten były ambasador USA przy ONZ i ex-gubernator Nowego Meksyku, powiedział w czwartek, że Korea Północna zachowywała się okropnie, ale nie jest zepsuta do końca i jest światełko w tunelu, dlatego warto rozmawiać. Bill Richardson powiedział także, że alternatywą dla KRLD jest rozbudowywanie programu nuklearnego i zakłócanie spokoju społeczności międzynarodowej.
Richardson poprarł wniosek prywatnych amerykańskich grup humanitarnych, dotyczący wysłania pomocy żywnościowej do KRLD i stwierdził, że administracja USA jest ostrożna w swoich działaniach, ale chciałby, aby pomoc hunanitarna trafiła, do tych, którzy jej naprawdę potrzebują.
Bruce Klingner, starszy pracownik naukowy w konserwatywnej Heritage Foundation, niedawno twierdził, że to, iż Korea Północna wykazuje bojowe nastroje w stosunku do krajów, które chcą pomóc, wyklucza możliwość otrzymania pomocy na szeroką skalę.
Ostatnia wizyta Richardsona w KRLD miała miejsce w grudniu. Wtedy to poinformował, że przekonał tamtejszy reżim, aby nie reagował na manewry Korei Południowej.

Źródło: AFP, opracowanie: pukhan.pl

0

Korea Południowa bagatelizuje wizytę Cartera

Południowokoreański Minister Spraw Zaganicznych, Kim Sung-hwan zbagatelizował wizytę byłego prezydenta USA w Korei Północnej. Powiedział, że grupa byłych przywódców, którzy przybyli do stolicy KRLD, to “osoby trzecie”. Stwierdził też: “Nie sądzę, by Korea Północna zdziałała coś i wysyłała jakieś ważne wiadomości za pośrednictwem “osób trzecich”, gdy możliwość dialogu między Południem i Północną Półwyspu Koreańskiego nadal istnieje.” Kim Sung-hwan na dzisiejszej konferencji prasowej dodał także, że nie widzi powodu dla, którego to akurat ta grupa z prezydentem Carterem miałaby być pośrednikiem między Koreą Północną i Południową, tym bardziej, że wizyta ma “charakter prywatny”.

Źródło: news.xinhuanet.com, opracowanie: pukhan.pl

0

Wizyta Jimmy’ego Cartera pod koniec kwietnia

Były prezydent USA, Jimmy Carter najprawdopodobniej odwiedzi Koreę Północną pod koniec kwietnia. Wizyta planowana jest do 26 do 28 kwietnia, ale nie wiadomo, czy termin nie ulegnie zmianie. Jimmy Carter przyjedzie do Korei Północnej miesiąc po już zakończonej 16-dniowej wizycie ekonomistów z Korei Pólnocnej w USA.
Stany Zjednoczone cały czas podkreślają prywatny wymiar tej wizyty. Jeden z urzędników powiedział:
„Carter jedzie sprawdzić, czy zaszły zmiany w zachowaniu Korei Północnej, a także, czy istnieje możliwość ocieplenia stosunków między USA i reżimem Kimów.”
Nie wiadomo kto jeszcze uda się w tę podróż z byłym prezydentem.
Osoba, która podawała te wszystkie informacje prosiła o zachowanie anonimowości.

Źródło: english.yonhapnews.co.kr, opracowanie: pukhan.pl

0

Ri Gun spotka się z przedstawicielami USA dzięki Aspen Institute

Ri Gun, odpowiedzialny za sprawy związane z USA w MSZ Korei Północnej weźmie udział w dyskusji organizowanej przez Aspen Institute. Będzie rozmawiał o programie nuklearnym i rozwiązaniu problemu politycznego impasu w międzynarodowych kontaktach reżimu Kimów.
Po przybyciu na lotnisko Tegel w Berlinie, Ri został otoczony przez dziennikarzy z Japonii i Korei Południowej, ale nie odpowiadał na pytania.
Szef Aspen Institute, Charles King Mallory IV, powiedział dziennikarzom na lotnisku, że nie będzie konferencji prasowej na zakończenie forum w przyszłym tygodniu.
W dyskusji weźmie udział 6 przedstawicieli Korei Północnej i 9 ekspertów od programu nuklearnego z USA. Ze Stanów Zjednoczonych pojawi się między innymi Joel Wit z U.S.-Korea Institute na Johns Hopkins University i Richard Allen, pracownik Stanford University’s Hoover Institution.
Korea Północna od dawna poszukiwała możliwości bezpośrednich rozmów z USA dotyczących programu nuklearnego. To bardzo trudne ze względu na podejście komunistycznego kraju do tych spraw, a także ze względu na jego ataki wymierzone w Koreę Południową. Rozmowy sześcio-stronne też nie należą do prostych rozwiązań jeśli chodzi o spotkania USA i Korei Północnej.

Źródło: english.yonhapnews.co.kr, opracowanie: pukhan.pl

0

Libia i Korea Północna

Korea Północna, kraj Kim Ir Sena miał i ma szczególny związek z dyktatorami z krajów trzeciego świata. Wyjątkiem jest i zawsze była Libia. Inne kraje importowały albo dostawały broń z Korei Północnej, a Libię było stać na zakup lepszej. To szczególnie przez to, że ma dostęp do ropy naftowej.
Libijski dyktator nigdy nie składał takiego hołdu przywódcom Korei Północnej, jak czynili to inni z krajów trzeciego świata. Nawet podczas jego wizyty w Phenianie.
Kadafi, czerpie wzorce zachowań z Korei Północnej, zaprosił północnokoreańskich instruktorów wojskowych oraz służb specjalnych, do Libii, aby zbudowali oni jego własną straż. Wymiana między północnokoreańskim reżlimem, a Libią, polegała na zaczerpnięciu „know how”.
Urzędnicy i wojskowi, którzy byli w pobliżu libijskiego przywódcy mieli całkiem dobrą sytuację materialną. Z czasem grupa ta stała się na tyle silna by stłumić wszelki opór.
Biorąc pod uwagę podobieństwa między oboma państwami, Korea Północna może iść śladami Libii, jeśli chodzi o bunty, a wynik byłby jeszcze bardziej okrutny.
W stolicy Korei Północnej 100.000 siły mają za zadanie chronić Kim Dzong Ila, a 10.000 ludzi jest wyznaczonych do zadań specjalnych, natomiast 200.000 to Defense Command. Do tego dochodzi jeszcze 600.000 wojska rozmieszczonego wzdłuż strefy zdemilitaryzowanej. Wszyscy, ci ludzie uprawnieni są do pobierania specjalnych świadczeń od systemu.
Z drugiej strony reżim Kim Dzong Ila jest poważnie obciążony problemami wewnętrznymi, sukcesja władzy jak i zewnętrznymi, czyli sankcjami za program jądrowy. Problemem dla krajów takich jak Libia i Korea Północna jest teraz to, co stało się w Tunezji i Egipcie. Rodzina Kimów, która wyraźnie boi się tych rewolucji może czuć się trochę uspokojona widząc Libijskiego przywódcę, który mimo kłopotów znów powoli odbudowuje swą pozycję.

Źródło: english.chosun.com, opracowanie: pukhan.pl

0

Delegacja z Korei Północnej odwiedzi San Diego i Nowy Jork

Od 20 marca w USA będzie przebywać specjalna delegacja z Korei Północnej zajmująca się sprawami ekonomicznymi.

Susan Shirk, dyrektor Instytutu ds, globalnego konfliktu, współpracującego z Uniwersytetem Kalifornijskim w San Diego, zaprosiła dziesięć osób z Korei Północnej do USA. Podczas dwutygodniowego pobytu zapoznają się one z funkcjonowaniem zachodnich systemów gospodarczych i teorią na ten temat. Informację tą podał Głos Ameryki (VOA).

W latach 1997 i 2000, Shirk była zastępcą asystenta sekretarza stanu ds. Azji Wschodniej i Pacyfiku Udała się do Korei Północnej w zeszłym roku jako dyrektor instytutu, w celu omówienia współpracy między Koreą Północną i USA , ale na poziomie prywatnym.

Głos Ameryki potwierdził także, że w zeszłym roku rząd Stanów Zjednoczonych zezwolił na import piwa „Daedonggang” z Korei Północnej.

„Dostałem zezwolenie”, powiedział Steve Park importer tego napoju. Pierwsze 2000-2500 skrzynek piwa pojawi się w sprzedaży latem tego roku.

Źródło: koreatimes.co.kr, opracowanie: pukhan.pl

0

Człowiek porwany z kraju gdzie był szczęśliwy widzi ukochaną ojczyznę w snach.

W latach 70 tych i 80 tych  Korea Północna dokonała porwań co najmniej 13 Japończyków i jednego Koreańczyka z Południa.

 

Padali oni łupem koreańskich sił specjalnych. Uprowadzeń dokonywali bezpośrednio z terytorium obcego kraju. Jedna z najmłodszych ofiar reżimu Kim Ir Sena była kilkuletnia wówczas dziewczynka Megumi Yokota. Razem z innymi uprowadzonymi obywatelami swojego kraju  trafiła do Korei Północnej gdzie po uzyskaniu pełnoletniości  prawdopodobnie udzielała lekcji synowi Kim Jong Ila. Przez wiele lat północnokoreański reżim zaprzeczał informacjom jakoby uprowadzał obcokrajowców. Po protestach rodzin uprowadzonych  w 2002 roku pomimo toczących się negocjacji w sprawie broni atomowej rząd Jonichiro Koizumiego oficjalnie zażądał od władz w Pjongjangu wyjaśnienia losu porwanych Japończyków. Początkowo rząd Korei Północnej twierdził że wszyscy uprowadzeni nie żyją. Jednak po przeprowadzonych negocjacjach Korea Północna Zwolniła 6 pozostających przy życiu Japończyków. W sprawie uprowadzonej do Korei Północnej Megumi Yokoty  został wysłany zespół śledczy by ustalić przyczynę jej śmierci. Szacuje się że uprowadzono ponad 100 osób. Pozostali uprowadzeni Japończycy nie żyją lub ich los nie jest dokładnie znany. A rząd Japonii nie podjął działań zmierzających do  wyjaśnienia ich losu i ich uwolnienia lub też sprowadzenia prochów do kraju

 

0

Ostrzał Yeonpyeong – przyczyny, konsekwencje i perspektywy

Półwysep Koreański jest powszechnie uznawany tuż za Bliskim Wschodem za najbardziej zapalny rejon świata. W Korei szczególne napięcie występuje w długiej na ok. 240 km i szerokiej na 4 km. strefie zdemilitaryzowanej (DMZ), która od niemal 60 lat rozdziela dwa państwa koreańskie. Podział ten jest wynikiem rywalizacji dwóch ówczesnych mocarstw o statusie globalnym- Stanów Zjednoczonych i ZSRR- i wojny koreańskiej, która wybuchła w czerwcu 1950 roku i trwała do podpisania porozumienia o zawieszeniu broni w Panmundżom w lipcu 1953 roku. Strefa zdemilitaryzowana w Korei wyznaczona została wzdłuż 38 równoleżnika północnego. Od 1953 wyznacza umowną granicę lądową i morską między Koreami.

Formalnie oba kraje pozostają w stanie wojny, którą póki co ma charakter wojny dyplomatycznej, jednak co pewien czas zdarzają się mniejsze lub większe incydenty militarne, które przypominają nam jak kruchy jest pokój na Półwyspie Koreańskim. W przeciągu całej powojennej historii Korei w Koreańskiej Strefie Zdemilitaryzowanej doszło do setek jesli nie tysięcy najprzeróżniejszych incydentów militarnych. Dla wielu zwykłych Koreańczyków- zwłaszcza z Południa- stały się one elementem codziennej koegzystencji z nieprzewidywalnym sąsiadem. Na przestrzeni lat relacje między państwami koreańskimi można podzielić na etapy względnego spokoju i etapy mniejszych lub większych napięć.

Sytuacja w relacjach między Koreami w ostatnich latach jest wyjątkowo napięta. Związane jest to w pierwszej kolejności z wyborem Lee Myung-baka na urząd prezydenta Republiki Korei. Polityk ten od początku sprawowania urzędu sprzeciwiał się lansowanej przez Kim Dae Dzunga polityce słonecznej, która krok po kroku zmierzała do pogłębiania współpracy między państwami koreańskimi. Lee z kolei jest zwolennikiem twardego kursu wobec Północy. Uważa on iż warunkiem dalszej współpracy jest zaprzestanie przez Pjongjang programów zbrojeniowych, w tym programów nuklearnych. Takiego stanowiska nie mógł poprzeć Pjongjang, gdyż w ten sposób utraciłby najcenniejszą posiadaną kartę przetargową w relacjach nie tylko z Seulem ale również z innymi państwami zaangażowanymi w rokowania sześciostronne. Pjongjang z kolei zaczął straszyć swoją siłą gotową do użycia w przypadku zbrojnej napaści z Południa.

Kolejny powód do napięć to niewyjaśnione do końca zatonięcie południowokoreańskiego okrętu Cheonan. W wyniku tej tragedii zginęło niemal 50 południowokoreańskich marynarzy. Powołana w celu wyjaśnienia tego zdarzenia międzynarodowa komisja orzekła, że okręt został storpedowany przez Koreę Północną. O prawdziwości tej wersji wydarzeń miałby świadczyć fakt rzekomego odnalezienia we wraku okrętu fragmentu północnokoreańskiej torpedy. Przeciwnicy tej wersji wydarzeń oczywiście mają swoje dowody na to, że katastrofa okrętu była dziełem wypadku albo co gorsza sabotażu ze strony USA bądź Korei Południowej. Niestety, póki co musimy się opierać na domysłach a nie faktach.

Nieco mniej wątpliwości jest natomiast w przypadku ostrzału Yeonpyeong. Wiele wskazuje na to, że ostrzał był reakcją na wystrzelenie południowokoreańskiej rakiety, która nie była skierowana przeciwko jakiemukolwiek obiektowi należącemu do Korei Północnej. W tym przypadku możliwości są dwie. Albo była to nie do końca przemyślana, trochę nerwowa decyzja któregoś z północnokoreańskich dowódców liniowych, który w związku z tym w ciągu kilku dni pożegna się na kilka ładnych lat z wolnością i trafi do któregoś z obozów albo też było to celowe działanie przygotowywane od dłuższego czasu i powiązane z kolejną rundą rokowań sześciostronnych, która lada dzień miała rozpocząć się w Pekinie.

Nie bez znaczenia jest też fakt organizowania kolejnych już w tym roku manewrów. Co prawda manewry zapowiedziano dopiero dzień po ataku na wyspę jednak nadmierne ruchy żołnierzy i sprzętu z pewnością jasno wskazywały na to co się dzieje. Obok przyczyn militarnych można również wskazać szereg przyczyn czysto politycznych. Do tego grona zalicza się: konieczność wymuszenia na Seulu wznowienia pomocy gospodarczej oraz toczący się w Korei Północnej proces zmian w ścisłym kierownictwie państwa.

Wydarzenia sprzed dwóch tygodni pokazują kruchość pokoju zawartego między Koreami w 1953 roku. Ostrzał Yeonpyeong był pierwszym od dawna atakiem Północy na obiekty cywilne. W ogniu stanęło wtedy ponad 70 domów. Dwóch cywili poniosło śmierć. Reakcją społeczności międzynarodowej na te wydarzenia były słowa wyrażające zaniepokojenie napiętą sytuacją na Półwyspie. Dyplomaci z wielu stron świata wzywali do pokojowego rozwiązania konfliktów. Trudno się też spodziewać aby ze świata napływały inne reakcje skoro wszelkie możliwe sankcje polityczne i ekonomiczne na Koreę Północną nałożono już dawno a jak pokazuje przykład opublikowanych na stronach Wikileaks.org materiałów amerykańskich służb dyplomatycznych Pjongjang i tak handlował swoimi technologiami militarnymi z Iranem i za pewne innymi państwami. To pokazuje jasno, że wszelkie dyplomatyczne próby rozwiązania problemu już dawno straciły sens.

Niestety jedyną perspektywą jest wojna. Każdy dzień przybliża nas do tego momentu. Władze Korei Południowej w ostatnich dniach bardzo często groziły nalotami na Koreę Północną jeśli ta jeszcze raz zaatakuje tak jak przed dwoma tygodniami. I chociaż na razie można traktować bardziej jako propagandowy bełkot- bo w jaki cel trafić mają północnokoreańskie rakiety aby wywołać militarną reakcję południa skoro zatopienie okrętu wojskowego takiej reakcji nie wywołało- to pewnego dnia ktoś powie dość i postawi stopę po drugiej stronie 38 równoleżnika.

Copyright © 2007-2017 Pukhan.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Realizacja: SYNTAX